Czy woda pitna może być trująca?
Spis artykułów
- Niebezpieczne metale
- Skąd biorą się związki rakotwórcze w wodzie
- Poważne zagrożenie naszego zdrowia ze strony pvc
- Niegroźne pestycydy
- Oligoceńska z Warszawy Zdrój
- Trujące minerały
- Jak bardzo trujemy się wodą z kranu
- Ochrona polskiego konsumenta
- Trucizny z Podhala
- Substancje rakotwórcze w wodzie
- Chemia - niewidoczny wróg człowieka nr 1
- Władze amerykańskie dbają o jakość wody pitnej
- Woda - fascynująca substancja
- Ziemia - niebieska planeta
- Trująca rtęć
- Szambo w studni
- Znaczenie wody w organizmie człowieka
- Rozcieńczanie odcieków
- Czarodzieje w zakładach wodociągowych
- Woda z kranu
- Organoleptyczna ocena jakości wody
- To tam wylewa się ścieki do rzeki?
- 100 litrów zdrowej wody za 1 złotówkę
- Cyrk z wodami mineralnymi w Polsce
- Woda jest wszędzie
- Trujące rzeki
- Chemia - największy wróg współczesności
- Oczyszczanie wody w zakładach wodociągowych
- Wody mineralne z kranu
- Dopuszczalna zawartość wybranych pierwiastków i związków chemicznych w wodzie pitnej i mineralnej
- Gdzie są wody mineralne z tamtych lat...?
- Minerały w wodzie osmotycznej
- Woda dla niemowląt made in humana
- Dziwny jest ten świat
- Ruch wody w przyrodzie i jej zanieczyszczenia
- Zatruta woda z kranu
- Woda - skarb, którego cena stale rośnie
- Za niewiedzę oraz brak wyobraźni trzeba słono płacić
- Światem rządzi pieniądz
- Prawdziwa cnota krytyk się nie boi
- Co się kryje w wodzie z kranów
1. NIEBEZPIECZNE METALE
"Co za dużo, to niezdrowo" mówi znane nam wszystkim przysłowie. Lekarze współcześni przestrzegają nas, że spożywamy za dużo soli, cukru oraz tłuszczu. Mówią również, że w ogóle jemy za dużo. W tym nierzadko zatrutym przez środowisko pożywieniu (dotyczy również wody) znajdujemy również coraz więcej elelmentów obciążających nasz organizm. Przyjrzyjmy się raz jeszcze jakie spustoszenie czyni wybrana grupa metali, jeśli spożywamy ich za dużo.
- ALUMINIUM
- Jest przyczyną choroby Alzheimera, powoduje wapnienie tkanek miękkich oraz zanik elastyczności błon komórkowych.
- ARSEN
- Powoduje uszkodzenie przewodu pokarmowego, niedokrwistość, zmiany skórne, łamliwość włosów i paznokci, jest rakotwórczy.
- KADM
- Jest wyjątkowo toksyczny, zalicza się do metali śmierci. Powoduje uszkodzenie nerek, nadciśnienie, deformację kości, zmiany nowotworowe.
- KOBALT
- Uszkadza nerki i wątrobę, mięsień sercowy i osłonę włókien nerwowych. Jest przyczyną przerostu gruczołu tarczowego, powoduje zmiany nowotworowe.
- MIEDŹ
- Uszkadza wątrobę, nerki oraz naczynia wieńcowe.
- FLUOR
- Zmienia strukturę kości i uszkadza nerki. Niektóre fluorki mogą działać mutagennie.
- RTĘĆ
- Powoduje zaburzenia enzymatyczne, poraża układ nerwowy, uszkadza strukturę DNA. Jest również zaliczany do metali śmierci.
- MANGAN
- Uszkadza organy miąższowe i zakłóca metabolizm żelaza.
- OŁÓW
- Również metal śmierci. Uszkadza wątrobę, nerki, kości i komórki mózgowe. Obniża znacznie iloraz inteligencji.
- SELEN
- Zakłóca metabolizm innych pierwiastków śladowych i uszkadza organy miąższowe, głównie wątrobę.
- CYNK
- Wywołuje uszkodzenia wątroby, mięśnia sercowego oraz zaburzenia przewodu pokarmowego.
W broszurce "Pić albo nie pić wodę z naszych kranów" znajdziecie na stronie 18 tabelę, z której można odczytać w jakich miejscach naszego organizmu powyższe pierwiastki są kumulowane, jeżeli spożywamy je w nadmiarze. Nie wolno nam zapominać, że niemała ilość tych pierwiastków dostarczana jest nam z wodą pitną z naszych kranów i studni.
2. SKĄD BIORĄ SIĘ ZWIĄZKI RAKOTWÓRCZE W WODZIE
Ich pochodzenie jest oczywiście różne. Jakie, możemy odczytać z poniższej listy. Zwróćcie uwagę na fakt, że 1/3 związków z tej listy to takie, które mają bezpośredni związek z oczyszczaniem wody i ścieków i większość z nich pochodzi od chlorowania wody. Super, wodę chlorujemy po to, aby nie dopuszczać do zachorowań wirusami i bakteriami, czyli epidemii (zatrucia bakteriami z wody, to pewne epidemie, bo wodę taką piją tysiące ludzi). I jaki z tego zysk? Otóż taki, że mamy w to miejsce epidemię raka i innych chorób. Dokładnie jak w powiedzeniu "jak nie kijem go to pałką".
POCHODZENIE KANCEROGENÓW W WODZIE Z KRANU:
- Akrylamid
- polimer do oczyszczania ścieków i uzdatniania wody
- Alachlor
- pestycyd
- Antymon
- środki gaśnicze, ceramika, elektronika, spawanie
- Azbest
- materiały azbestowo-cementowe w sieci wodnej
- Benzen
- benzyna, pestycydy, farby, przemysł mas plastycznych
- Benzo(a)piren
- spalanie substancji organicznych
- Bromodichlorometan
- produkt uboczny chlorowania wody pitnej
- Bromoform
- produkt uboczny chlorowania wody pitnej
- Chlorek winylu
- wypłukiwany z rur PCV w instalacjach wodnych
- Chloroform
- produkt uboczny chlorowania wody pitnej
- Di (2-etyloheksyl)
- PCV i inne masy plastyczne
- Dibromochlorometan
- produkt uboczny chlorowania wody pitnej
- Dichlorobenzen (para)
- dezodorant powietrza i wody
- Dichloroetan (1,2-)
- benzyna ołowiowa, fumiganty, farby
- Dichloroetylen (1,1-)
- masy plastyczne, barwniki, perfumy
- Dichlorometan
- usuwanie farb, tłuszczu, ekstraktor
- Dichloropropan (1,2-)
- zużyte rozpuszczalniki przemysłowe
- Dioksyna 2,3,7,8
- TCDD - produkcja chemiczna
- Dwubromek etylenu
- benzyna ołowiowa
- Epichlorhydryna
- uzdatnianie wody
- Pentachlorofenol
- konserwacja drewna
- Polichlorowane bifenyle
- transformatory elektryczne
- Tetrachlorek węgla
- rozpuszczalniki i produkty rozpadu
- Tetrachloroetylen
- rozpuszczalniki z pralni chemicznych
- Trichloroetylen
- tkaniny, kleje, odtłuszczanie metali
3. POWAŻNE ZAGROŻENIE NASZEGO ZDROWIA ZE STRONY PVC
Na podstawie opracowania Państwowego Zakładu Higieny.
Autorzy:
mgr Bogna Wichrowska
dr Idalia Lewandowska-Malinowska
mgr Agnieszka Stankiewicz
Warszawa, 1999 rok.
Ostatnimi laty instalacje sanitarne z tradycyjnych rur z metalu są rurami z polichlorku winylu (PVC), polietylenu (PE), polipropylenu (PP) i polibutylenu (PB). Największe zastosowanie ma budzące wiele zastrzeżeń PVC. Szereg organizacji ekologicznych i konsumenckich występuje przeciwko produkcji oraz stosowaniu tego tworzywa z czterech istotnych powodów:
- wytwarzany jest z chloru, który stanowi bombę ekologiczną;
- monomer chlorek winylu ma charakter rakotwórczy;
- z instalacji wodnych oprócz monomeru przenikają do wody toksyczne metale jak np. ołów;
- podczas pożaru tych wyrobów i otulin instalacyjnych tworzą się toksyczne diotoksyny i chlorowodór.
W dość dużej, wieloletniej ekspansji wyrobów z polichlorku winylu pewne zachwianie nastąpiło w połowie lat 70. Przyczyną było wykrycie silnych właściwości kancerogennych dla człowieka monomeru - chlorku winylu .
U robotników zatrudnionych przy produkcji rur z PVC zaczęto notować występowanie paliczkowatych zmian w kościach dłoni i stóp, przypadki złośliwych mięsaków wątroby. Uwagę lekarzy i toksykologów zwróciło występowanie chloru, którego pozostałości znajdowały się zarówno w samym surowcu jak i w gotowych wyrobach. Dopiero doniesienia Międzynarodowej Agencji ds. Badania Raka z 1974 roku zwróciły uwagę krajów Unii Europejskiej na ten problem.
W Polsce brak jest jakichkolwiek norm zawartości w wodzie pitnej takich związków rakotwórczych, jak akrylamid, bromiany, bromodichlorometan i epichlohydryna. W krajach Unii Europejskiej takie normy są ustalone i przestrzegane bardzo rygorystycznie. Monomer chlorku winylu jest macierzystym składnikiem polichlorku winylu (PCV), który przez Amerykańskie Towarzystwo Nowotworowe został wpisany na listę 5 najbardziej rakotwórczych substancji. "Żyjmy dłużej"PRODUKCJA I WŁAŚCIWOŚCI PVC
Podczas każdego etapu produkcji PVC występują poważne zagrożenia. W pierwszym etapie reaguje gazowy chlor z etylenem. Chlor ma właściwości trujące, a etylen jest łatwopalny. Do wytwarzania wyrobów z PVC zużywa się około 30% światowej produkcji chloru.
Przeciwko stosowaniu chloru do produkcji różnego rodzaju wyrobów protestują różne organizacje ekologiczne. Chlor jest bardzo toksycznym i duszącym gazem. Podczas I-wszej wojny Światowej użyto go jako broni chemicznej. Stało się to przyczyną śmierci tysięcy żołnierzy nieprzygotowanych na gaz bojowy. Z upływem czasu został on zastąpiony przez inne pochodne chloru, jeszcze bardziej toksyczne gazy jak luizyt czy gaz musztardowy.
Obecnie chlor jest stosowany jako utleniacz, dezynfekant i wybielacz. Zakłady wodociągowe używają go do dezynfekcji wody przeznaczonej do picia. Każdego dnia po drogach i torach transportowane są beczki, butle lub cysterny z ciekłym chlorem.
W ostatnich 30 latach wydarzyło się w naszym kraju 90 poważnych wypadków drogowych i kolejowych z udziałem chloru płynnego.
Kolejny problem. Aparatura potrzebna do wytwarzania chloru gazowego wymaga użycia rtęci, co ze względu na toksyczność tego etapu stwarza poważne zagrożenie dla środowiska. Największą tragedie odnotowano w 1953 roku w Japonii, gdzie ścieki z produkcji PVC odprowadzano do wód Zatoki Minamata. Wśród mieszkańców wiosek żyjących nad ta zatoką zauważono zaburzenia neurologiczne zwane przez mieszkańców "Kibyo", tzn. tajemnicza choroba. Rtęć przenikająca ze ściekami do wody tworzy w organizmach planktonu, a następnie ryb, kotów i ludzi charakterystyczny syndrom choroby Minamata. Przyczyną tego schorzenia jest dimetylortęć. U kotów wywołuje ona spazmatyczne skurcze i upośledzenie funkcjonowania narządów ruchu. Zostało to nazwane chorobą tańczących kotów. Koty zataczały się, gwałtownie wirowały, albo dostawały konwulsji. W wodzie zatoki wykryto zawartość 2 mg Hg/l. W wyniku tego zatruło się 700 osób, z tego 40% zmarło. Ludność do chwili obecnej odczuwa skutki tamtego niefrasobliwego zatrucia środowiska. Ludzie zatruci maja uszkodzony układ nerwowy i mózg.
Drugi przypadek choroby Minamata zanotowano w Japonii w 1964 roku w Niigata. Na skutek zanieczyszczenia ściekami przemysłowymi wód rzeki Agano zatruło się ponad 500 osób.
Teoretycznie nie powinno być żadnych strat rtęci w procesie produkcji chloru, jednak w starych fabrykach metal ten w znacznych ilościach przedostaje się do środowiska zanieczyszczając powietrze, wodę i glebę.
W nowoczesnych i ulepszonych technologiach wycieki rtęci nie przekraczają 250 mg na tonę wyprodukowanego chloru. Mimo zachowania pełnej zawartości mają miejsce ubytki rtęci. Dlatego chemicy opracowali metody membranowe niewymagające stosowania rtęci. W procesie membranowym komora elektrolityczna rozdzielona jest membraną azbestową lub z tworzywa sztucznego.
Włókna azbestowe mogą również stanowić zagrożenie dla człowieka. Dlatego najlepiej stosować metodę z membrana z tworzywa. Jest to jednak metoda najdroższa i dająca roztwór wodorotlenku zanieczyszczony solanką. Dlatego dąży się do tego, aby metoda rtęciowa była wycofywana. Kraje otaczające Morze Północne maja tego dokonać do 2010 roku.
Katastrofalne zatrucie związkami chloru obejmujące tereny zamieszkiwane przez 28 000 osób miało miejsce w Soveso w pobliżu Mediolanu 10 lipca 1976 roku. Podziałało to na Włochy tak, że starają się likwidować wszelką produkcję chloropochodnych związków, a chlor stosowany do dezynfekcji wody zastępują dwutlenek chloru (ClO2).
Z chloru wytwarza się ciekły chlorek etylenu (jego opary powodują uszkodzenia nerek - był stosowany jako środek oczyszczający w pralniach). W wyniku ogrzewania przekształca się on w chlorek winylu - który powoduje raka wątroby. Spośród wszystkich tworzyw sztucznych tylko chlorek winylu należy do nielicznych substancji chemicznych o udowodnionym działaniu rakotwórczym na ludzi.
Rak u osób narażonych na działanie chlorku winylu ujawnia się dopiero po 25 latach. Ludzie pracujący bez zabezpieczeń - szczególnie w małych, "domowych" wytwórniach gadżetów lub przerobie odpadów w latach 70 są nadal zagrożeni powstaniem śmiertelnej choroby.
Po polimeryzacji zawsze powstają śladowe ilości tego związku, które przenikają z wyrobów do powietrza czy żywności.
Światowa produkcja PVC przekracza 20 mln ton rocznie, przy rocznym wzroście około 2%. W Polsce produkcja PVC jest na poziomie 250 tys. ton (3 zakłady: Oświęcim, Tarnów i Włocławek). Produkcja ta stanowi ponad 30% wszystkich produkowanych w kraju polimerów. Trzeba jednak zaznaczyć, że powstało dużo nowych firm, w tym małych wytwórni różnych wyrobów powszechnego użytku, także zabawek dla dzieci, a brak obowiązkowej kontroli wszelkich wyrobów może spowodować zastosowanie PVC o jakości niezgodnej z wymaganiami.
W skład PVC wchodzi węgiel, wodór i chlor, przy czym ten ostatni pierwiastek stanowi aż 56,8% wagowych. PVC w temperaturze około 80 - 85°C przechodzi ze stanu szklistego w elastoplastyczny (mięknie), a w temperaturze około 175°C osiąga stan plastyczny (topi się). Powyżej 180 - 200°C zaczyna się stopniowe wydzielanie z PVC toksycznego chlorowodoru w postaci gazowej. Produkcja PVC jest nadzwyczaj tania co jest powodem jego wyjątkowej popularności pomimo zagrożeń jakie za sobą niesie.
Zagrożenia wynikające ze stosowania polichlorku winylu w bezpośrednim kontakcie z żywnością i ciałem człowieka wynikają głównie z:
- obecności rakotwórczego monomeru, którego zawartość musi być ściśle kontrolowana zarówno w tworzywie jak i gotowych wyrobach;
- stosowania substancji pomocniczych takich jak stabilizatory pochodne metali (np. stabilizatorów cynoorganicznych, dozwolonych tylko do kontaktu ze środkami spożywczymi nie zawierającymi tłuszczu). Do wyrobów stykających się z żywnością nie mogą być stosowane stabilizatory pochodne metali ciężkich takich ak: ołów, kadm i bar. Stabilizatory te są jednak używane przy produkcji szeregu wyrobów powszechnego użytku z PVC, nie podlegających obowiązkowi uzyskiwania świadectw bezpieczeństwa zdrowotnego;
- stosowania plastyfikatorów tak zwanych zmiękczaczy, stanowiących nawet 50% masy gotowej mieszanki zmiękczonego PVC. Plastyfikatory najczęściej używane do wytwarzania zmiękczonego PVC są to głównie estry kwasu ftalowego, adypinowego, sebacynowego.
Niektóre z tych związków takie jak np. ftalany dwuoktylu i dwubutylu,w badaniach toksykologicznych na szczurach i myszach, okazały się rakotwórcze dla tych zwierząt.
Zdrowie i życie człowieka zależy w dużej mierze od rodzaju i jakości wody, którą na co dzień pije. prof. Julian Aleksandrowicz4. NIEGROŹNE PESTYCYDY
Wpadła mi przypadkowo do ręki ulotka pewnego pestycydu. Jest ich w końcu tysiące. Nudziłem się, więc przeczytałem ją od A do Z. I stwierdzam, że warto podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.
Ten pestycyd to "Siarkol K 1000 S.C." (brr, co za nazwa) i jest stosowany do zwalczania łamliwości źdźbła oraz mączniaka w uprawach zbóż ozimych. Przyznam, że nic z tego nie rozumiem, ale cóż, przecież nie jestem rolnikiem. Nie zrozumiałem również zdania: "stosować od początku fazy strzelania zbóż w źdźbło do fazy pierwszego kolanka". Tu już przestałem mieć wątpliwości, że jestem za głupi do tych spraw. Jeszcze się nie poddałem, bo wierzę, że znam się trochę na zanieczyszczeniu wód gruntowych i powierzchniowych pestycydami, a ponadto jestem uparty. Więc czytam dalej:
"Zawartość substancji biologicznie czynnych:
920 g siarki
80 g karbendazymu (związek z grupy benzimidazoli) w 1 litrze preparatu."
Myślę sobie - drobnostka, przecież siarka jest jednym z pierwiastków życia, a tego karbendazymu jest tutaj mało, więc po co kruszyć kopie. To jeszcze nie koniec:
- V klasa toksyczności
- praktycznie nieszkodliwy dla pszczół,
- szkodliwy dla ryb.
O psiakość, nie wiedziałem, że pszczoły są aż tak odporne na trucizny, a ryby z kolei nie. Przyznam również, że nie znam się na klasach toksyczności pestycydów, więc się na ten temat nie wypowiadam. Jak ja w szkole dostałem "5", to mnie chwalili...
Wiem również doskonale jakie podstępne i asekuracyjne znaczenie posiada w powyższym stwierdzeniu słowo "praktycznie". Czyli ani tak ani siak. Jak zaszkodzi, to można zawsze usłyszeć: "No wie pan, to przeważnie nie truje ale czasami zdarzają się przypadki...".
Gdy dotarłem do momentu: "Nie dopuścić do przedostawania się preparatu do zbiorników i cieków wodnych", to już przestałem mieć jakiekolwiek wątpliwości.
A teraz siedzę tak od paru godzin i boję się, że mam przed sobą przekichaną noc, bo myślę, myślę i myślę. Myślę, jak to oni w rolnictwie robią, że wysypują te pestycydy równo i bez przytomności na pola i łąki i potrafią je odgrodzić od zbiorników i cieków wodnych. Niebywałe. Szkoda, że mnie teraz nie widzicie - podobno mam minę inspektora Kolombo.
Teraz wyobraźcie sobie, że takich i im podobnych pestycydów jest tysiące. I tysiące ton tych "odpornych na kontakt z wodą" trucizn ląduje na powierzchnię naszych pól, łąk, lasów i jezior. A każde o innym przeznaczeniu, o innym składzie chemicznym oraz innej klasie toksyczności. Jedne groźne dla pszczół, inne dla much i komarów, a jeszcze inne dla myszy, szczurów, ale również owiec i krów. Ale czy ktoś z tych panów - rolników, którym tylko w głowie plony, tony i pieniądze pomyślał również o zdrowiu ludzi? No chyba, że rzeczywiście potrafią tak dobrze odizolować te zatrute pola od zbiorników i cieków wodnych...
Związki między zanieczyszczeniami wody pitnej a zdrowiem są niezaprzeczalne. Zawartość azotanów w wodzie pitnej może wywołać śmiertelną sinicę u niemowląt. Liczne związki organiczne zsyntetyzowane przez człowieka, które trafiają do wód, mają własności rakotwórcze. Rakotwórczy jest również arsen zawarty w wodzie pitnej. Zaobserwowano związek między zawartością organicznych związków chloru w wodzie pitnej a trudnościami w uczeniu się. Trujące są pozostałości preparatów chemicznych stosowanych w rolnictwie, związki rtęci i ciągle obecnego DDT, które kumulują się w łańcuchu pokarmowym. dr Ewa Pyłka - Gutowska"Ekologia z ochroną środowiska"
5. OLIGOCEŃSKA Z WARSZAWY ZDRÓJ
Warszawa, to stolica Polski. Jak przystało na stolicę szanującego się państwa żyje w niej bardzo dużo mieszkańców - blisko 2 miliony. Warszawa ma wiele innych rzeczy, które wyróżniają ją na tle innych miast Polski - ma piękny Pałac Kultury (z którego mieszkańcy stolicy podobno nie są wcale dumni?!), ma piękne hotele, zamek królewski, lotnisko, ogród zoologiczny. Ma nawet metro, a tego nie zobaczycie w każdej metropolii świata. Ale jest coś czego Warszawa niestety nie ma. Warszawa, największe i najważniejsze polskie miasto nie ma dobrej wody do picia. Jak to? Zapytacie. Przecież Warszawa leży nad piękną rzeką Wisłą, o czym wiedzą już przedszkolaki.
Otóż to, Wisła - główne źródło wody pitnej dla Warszawiaków posiada od wielu, wielu lat wodę pozaklasową. Przez środek tego pięknego miasta płynie sobie po prostu największy polski ściek.
Nikogo zatem nie zdziwi, że produkowana z takiego "żuru" woda nie może nadawać się do picia. Wrażliwi ludzie nie mogą się w niej nawet kąpać, czego dowodem są istoty wrażliwe z definicji - dzieci. O tym wiadomo już dawno i oficjalnie - zabrania się wręcz kąpieli niemowląt i małych dzieci w warszawskiej kranówie. Wisłą spływa rocznie między innymi około 175 ton ołowiu, 50 ton rtęci i 14 ton kadmu.
Nie inaczej ma się w Zbiorniku Zegrzyńskim, drugim "źródełku" wody pitnej dla Warszawa. Tutaj woda jest również pozaklasowa.
Ponieważ surowiec dostarczany zakładom wodociągowym jest tak tragiczny, stąd musi być poddany brutalnym procesom rewitalizacji, a to z kolei nie pozostaje bez wpływu na finalną jakość wody opuszczającej bramy tych zakładów.
Woda pitna w Warszawie zawiera do 110!!! razy większe stężenie chlorowanych węglowodanów, do 60 razy większe stężenie chlorobenzenów i do 50 razy większe stężenie chlorofenoli niż zezwala na to norma. Aktywny chlor używany do dezynfekcji wody surowej może wytworzyć w wyniku reakcji chemicznych ponad 250 (!!!) toksycznych i mutagennych chloropochodnych.
Kolejną tragiczną sprawą jest fakt, że liczba organicznych związków chemicznych normowanych w Polsce w wodzie do picia jest znikoma. Natomiast liczba toksycznych związków chemicznych organicznych, które nie podlegają żadnej normie sięga tysięcy.
Ale czy trzeba i warto o tym wszystkim pisać. Po co, skoro Warszawa posiada jeszcze coś pięknego o czym nie napisaliśmy na wstępie tego artykułu. Otóż nasza stolica jest szczęśliwie położona ponad złożem fantastycznej wody oligoceńskiej, którą jej mieszkańcy mogą sobie sami, bezpłatnie i w dowolnych ilościach pobierać z ponad 200 studni wywierconych w różnych miejscach miasta. Raj na ziemi. I w ten sposób mamy w Warszawie do czynienia z obrazkami, które widzi się po powodzi, wybuchu epidemii, w czasie wojny itp. Dzisiaj mieszkaniec Warszawy, obok normalnych zakupów, musi jeszcze załatwić wodę oligoceńską do domu - musi stać w kolejce po nią, musi ją przynieść lub przywieźć do domu. Czy zastanawialiście się kiedyś, ile zachodu wymaga ten "luksus" polegający na zaopatrzeniu warszawskiej rodziny w oligoceńską wodę pitną? Przypominamy, że w przeciętnej rodzinie wypija się dziennie 5 do 8 litrów (napoje, gotowanie potraw). Czyli drobiazg dla gospodyni domowej, tatusia po pracy albo dziadka, który taką ilość może przywieźć na skleconym wózeczku, jeśli dźwigać jemu nie wolno. A ile trzeba się napracować, jeśli się zapragnie oligoceńskiej wody ze studni do mycia włosów, do mycia zębów, do prania delikatnej bielizny, do kąpieli niemowląt i małych dzieci, do podlewania roślin domowych, do karmienia ukochanych zwierząt itd., itp. Zaopatrywanie rodziny w takie ilości wody dla domu nie należy do przyjemności, nie trzeba o tym nikogo przekonywać. Nic dziwnego, że wiele ludzi woli zapłacić firmie, która wodę taką dostarczy bezpośrednio pod wskazany adres. Ale czy wszyscy zapłacą?
Zdrowie to nie wszystko, ale bez zdrowia wszystko jest niczym. Arthur Schopenhauer (1788-1860)Sprawa następna. Czy ta słynna, warszawska woda oligoceńska jest rzeczywiście taka wspaniała jak władze sanitarne nam opowiadają? Czy wszyscy, którzy ją piją, wiedzą, że ma ona np. za dużo żelaza?
Przecież całe Mazowsze cierpi na nadmiar żelaza w płytkich wodach, szczególnie gruntowych. O tym wiedzą wszyscy laicy oraz ludzie po fachu. Ciekawe zatem skąd ta ślepa wiara w brak żelaza wśród wód położonych niżej. Czyżby grawitacja przestała nagle działać? Przecież woda głębinowa zanim znalazła się głęboko, musiała przejść i przepłukać zażelazione płytsze warstwy geologiczne. Mazowsze zawsze miało w swoich wodach za dużo żelaza - zatem nie dajmy się zwodzić. A czy konsumenci takiej wody wiedzą, że przedawkowanie żelaza w wodzie pitnej jest przyczyną wielorakich chorób układu pokarmowego?
Sprawa bakterii. Wody głębinowe wykazują z natury dobre parametry mikrobiologiczne. Ale niewłaściwe korzystanie z takiej wody, a szczególnie niewłaściwe jej przechowywanie prowadzi do szybkiego i znacznego pogorszenia się jakości mikrobiologicznej i możliwego, szkodliwego wpływu na organizm człowieka.
Jedne z trzech typów bakterii, tzw. bakterie właściwe mogą żyć nawet w wodach ze śladowymi ilościami pożywienia. Dzięki temu występują one nawet w wodach niezanieczyszczonych. Niektóre z tych bakterii, np. Pseudomonas, obecne w wodzie w wyższych liczbach mogą być przyczyną zaburzeń jelitowych.
Wody głębinowe, bogate w składniki mineralne mogą być dobrym podłożem dla drobnoustrojów zanieczyszczających wodę, a pochodzących ze źródeł ludzkich i otoczenia człowieka. Do zanieczyszczenia może dojść w czasie pobierania wody, a przede wszystkim w czasie jej magazynowania.
Wody niezanieczyszczone zawierają wprawdzie bardzo mało pokarmów dla drobnoustrojów, jednakże obecność soli mineralnych umożliwia wzrost takich drobnoustrojów jak PSEUDOMONAS, VIBRIO oraz licznych pleśni. Podkreślić trzeba, że w wodzie czystej obserwuje się dłuższą przeżywalność bakterii chorobotwórczych niż w wodzie zanieczyszczonej. Ponadto zawartość tlenu w wodzie głębinowej jest niska, ale jej przechowywanie w naczyniach powoduje szybkie nasycenie tlenem umożliwiające wzrost drobnoustrojów tlenowych. Z kolei wyższa na powierzchni niż w głębinach temperatura wody umożliwia wzrost wielu drobnoustrojów mezofilnych -chorobotwórczych dla człowieka.
Człowiek jest taki, jaka jest woda, którą pije.Do pojemników służących do przenoszenia i przechowywania wody mogą łatwo dostać się, namnożyć i uwolnić metabolity licznych gatunków pleśni, z których kilka produkuje aflatoksyny, substancje o wyjątkowo rakotwórczym wpływie na organizm człowieka. Stopień zanieczyszczenia wody drobnoustrojami zależy w dużej mierze do materiału, z którego jest wykonany pojemnik, gdyż większość bakterii mezofilnych posiada silne powinowactwo do powierzchni z tworzyw sztucznych i przywiera do nich za pomocą specjalnie wytwarzanych substancji śluzowych. W ten sposób na wewnętrznej powierzchni naczynia powstaje biofilm złożony z bakterii jego wytwarzających oraz innych bakterii i ich metabolitów.
Widzimy więc, że tak na pozór proste i bezpieczne zaopatrywanie się w wodę głębinową, która wykazuje dobre parametry mikrobiologiczne niesie ze sobą zagrożenie zdrowia wynikające z braku znajomości przestrzegania zasad higieny w trakcie jej pobierania i przechowywania.
Wiemy zatem jak bardzo zanieczyszczona i niebezpieczna jest woda pitna z warszawskiego kranu. Zgadzamy się również z tym, że głębinowa woda oligoceńska tych zanieczyszczeń z cywilizacji wprawdzie nie posiada (jeszcze...), ale posiada ona inne wady, o których należy mówić głośno. Czy zgadzacie się zatem z twierdzeniem wielu fachowców mówiących, że warszawska woda oligoceńska to przysłowiowe "mniejsze zło"?
Piszemy o tej sytuacji w Warszawie nie tylko dlatego, że to stolica, że tu tyle ludzi mieszka. Piszemy głównie dlatego, że przykład Warszawy nie jest na tle Polski taki odosobniony. Czy woda wiślana jest zła tylko w Warszawie? Albo czy wody głębinowe w Częstochowie, Lublinie i innych miastach Polski są również tak zdrowe i bezpieczne jak lubią opowiadać ci, którym to bardzo pasuje?
ZAPAMIĘTAJ
- Wisła, główne źródło wody pitnej dla wielu miast i miasteczek, posiada od wielu lat wodę pozaklasową.
- Kranowa woda pitna w Warszawie posiada:
- do 110 razy większe stężenie chlorowanych węglowodorów,
- do 60 razy większe stężenie chlorobenzenów,
- do 50 razy większe stężenie chlorofenoli, niż zezwala na to i tak wygórowana norma.
- Aktywny chlor używany do dezynfekcji wody surowej może wytworzyć w wyniku reakcji chemicznych ponad 250 toksycznych i mutagennych chloropochodnych.
- Liczba organicznych związków chemicznych normowanych w Polsce w wodzie do picia jest znikoma. Natomiast liczba toksycznych związków organicznych, które nie podlegają żadnej normie, sięga tysięcy.
- Specjaliści z geologii od dawna wiedza, że nadmiar żelaza na Mazowszu nie dotyczy tylko wód gruntowych, ale także głębinowej wody oligoceńskiej.
- Przedawkowanie żelaza w wodzie pitnej jest przyczyną wielorakich chorób układu pokarmowego.
- Obecnie w wodach głębinowych bakterie Pseudomonas mogą w większych ilościach być przyczyną zaburzeń jelitowych.
- Wody niezanieczyszczone zawierają wprawdzie mało pokarmów dla drobnoustrojów, jednakże obecność soli mineralnych umożliwia wzrost takich drobnoustrojów jak Pseudomonas, Vibrio oraz licznych pleśni.
- Przechowywanie wody głębinowej w naczyniach powoduje szybkie nasycenie tlenem umożliwiające wzrost drobnoustrojów tlenowych.
- Wyższa na powierzchni niż w głębinach temperatura wody umożliwia wzrost wielu drobnoustrojów mezofilnych, chorobotwórczych dla człowieka.
- Do pojemników służących do przenoszenia i przechowywania wody mogą łatwo dostać się, namnożyć i uwolnić metabolity licznych gatunków pleśni, z których kilka produkuje alfatoksyny, substancje o wyjątkowo rakotwórczym wpływie na organizm człowieka.
- Na zewnątrz powierzchni plastikowych naczyń do przenoszenia i przechowywania głębinowej wody powstaje biofilm złożony z bakterii, które jego wytwarzają oraz innych bakterii i ich metabolitów.
6. TRUJĄCE MINERAŁY
Aluminium - to wróg przemiany materii. Z tego srebrzystobiałego metalu lekkiego produkuje się folie do opakowań, znajduje on zastosowanie w gumach do żucia, sztucznych jelitach, dezodorantach i wielu innych artykułach - praktycznie nigdzie nie możemy od niego uciec. Wiele znaczy już fakt, że nawet rośliny, pobierające ten metal z wodą, bronią się przed nim. Nawet takie, w których trujący metal gromadzi się najprędzej (jak liście herbaty, oregano, tymianek i inne zioła) wykazują jedynie śladowe ilości tego pierwiastka.
My, niestety, przyjmujemy aluminium nawet w lekach, stosowanych przeciw nadmiernemu wydzielaniu kwasów przez żołądek. Najwięcej aluminium spożywamy z wodą pochodzącą z zakładów wodociągowych. Tam używa się go w postaci siarczanu żelazowo-aluminiowego do oczyszczania wody.
Aluminium gromadzi się w mózgu, co zdaniem biochemików może prowadzić do choroby Alzheimera (obumieranie mózgu, początkowo objawiające się zaburzeniami pamięci, potem między innymi niepokojem, zaburzeniami orientacji i depresjami).
Chociaż metal ten wcale nie jest potrzebny w przemianie materii, bez problemów przedostaje się przez błonę śluzową jelita do krwi i korzysta tam ze środków transportu, które są przewidziane do przenoszenia żelaza. W ten sposób niedobór żelaza pośrednio prowadzi do gromadzenia się aluminium i do pewnej formy anemii.
Zatrucie aluminium i jego następstwa:
- obstrukcja
- mdłości
- choroba Alzheimera
- silne pocenie się
- osłabienie
pisarz austriacki (1806 - 1849)
7. JAK BARDZO TRUJEMY SIĘ WODĄ Z KRANU
W Polsce połowa wszystkich ścieków przemysłowych wlewana jest bezpośrednio do rzek i jezior. Ścieki rolnicze ( tworzą je nawozy sztuczne oraz środki ochrony roślin, czyli pestycydy) przedostają się w 100 % do wód gruntowych i w dalszej kolejności do rzek.
Z badań docenta Jerzego Rybińskiego wynika, że Wisłą i Odrą spływa rocznie do Bałtyku 2 500 ton cynku, 370 ton ołowiu, 81 ton rtęci, 42 tony kadmu itd. Ilość tych zanieczyszczeń podwaja się co 10 lat. Stężenie metali śmierci w zatoce Gdańskiej jest obecnie 12-krotnie wyższe niż w strefie morza otwartego.
Jakie jest źródło tych trucizn w wodach gruntowych, powierzchniowych oraz w morzach i czy musimy się tym aż tak przejmować. Weźmy pod lupę tylko parę przykładów.
OŁÓW
Źródłem ołowiu w naszych wodach są:
- emisja przemysłowa,
- motoryzacja,
- spożywanie płodów rolnych wyprodukowanych blisko zakładów przemysłowych oraz dróg komunikacyjnych,
- rury PCV,
- stare ołowiane rury wodociągowe oraz uszczelnienia nowych rur.
Wiemy doskonale, że ołów przechodzi przez wszystkie etapy oczy-szczania wód dostarczanych do zakładów wodociągowych, a w przypadku studni nie ma w ogóle mowy o oczyszczaniu z chemii wód dochodzących do nich. Zatem mamy sporo ołowiu w wodach kranowych i studziennych. A czym to grozi? Otóż:
- zawartość 10 mikrogramów ołowiu w 100 centymetrach sześciennych krwi może spowodować zaburzenia wzrostu dzieci,
- 15 mikrogramów ołowiu w tej samej ilości krwi utrudnia przyswajanie przez organizm dziecięcy witaminy D3, co jest prostą drogą do krzywicy,
- przy 20 mikrogramach dziecko zaczyna się gorzej uczyć i gorzej przyswaja wiadomości. Jest już naukowo udowodnione, że dzieci narażone na podwyższony kontakt z ołowiem posiadają obniżony iloraz inteligencji.
Badania przeprowadzone w Centrum Pediatrii w Zabrzu wykazały, że ponad połowa dzieci w wieku 7-10 lat ma ponad 25 mikrogramów ołowiu w 100 cm sześciennych krwi.
Według danych naukowców z USA 25% dzieci opóźnionych w rozwoju cierpi na nieodwracalne uszkodzenia mózgu na skutek zatrucia ołowiem.
Ale ołów jest groźny nie tylko dla dzieci. Wśród dorosłych jest przyczyną następujących chorób:
- kumulacja w różnych narządach i kościach,
- działanie rakotwórcze,
- działanie mutagenne,
- blokowanie aktywności wielu enzymów niezbędnych do życia, w tym oddechowych,
- blokowanie prawidłowego rozwoju komórek,
- zaburzenia gospodarki wapniowej w komórkach (nadmierne gromadzenie się wapnia),
- uszkodzenia mięśnia sercowego,
- uszkodzenia cewek nerkowych:
- białkomocz
- cukromocz
- mocznica
- uszkodzenia błony śluzowej jamy ustnej - krwawe wybroczyny i zmleczenia,
- anemia,
- ołowica,
- działanie na układ nerwowy:
- objawy nerwowe i psychiczne
- obniżenie ilorazu inteligencji
- niepełnosprawność umysłowa i psychiczna
- zmiany w funkcjonowaniu centralnego układu nerwowego: zahamowanie rozwoju psychomotorycznego, stany lękowe, pobudzenie ruchowe
- zaburzenia percepcji wzroku
- wysoka umieralność noworodków,
- zahamowanie prawidłowego rozwoju płodu,
- niedorozwój wewnętrzny płodu i noworodka.
RTĘĆ
Źródłem rtęci w wodzie są:
- produkcja baterii, farb, przyrządów pomiarowych, lamp rtęciowych, cementu,
- produkcja środków leczniczych,
- zaprawianie ziarna siewnego,
- produkcja środków ochrony roślin z grupy fungicydów,
- procesy spalania węgla i olejów pędnych.
Skutki spożywania rtęci z żywnością i wodą są następujące:
- kumulacja w organizmie,
- uszkodzenia tkanki mózgowej,
- zaburzenia psychiczne,
- zmiany chorobowe układu nerwowego:
- drgawki
- brak koordynacji ruchów
- zaburzenia zmysłu czucia
- zaburzenia lub utrata wzroku
- zaburzenia lub utrata słuchu
- uszkodzenie i bolesność wątroby
- uszkodzenie nerek: białkomocz, cukromocz, mocznica
-
uszkodzenie mięśnia sercowego, - poronienia,
- toksyczne działanie na płód, widoczne po urodzeniu:
- zaburzenia rozwoju fizycznego
- upośledzenie umysłowe dziecka
- trudności w nauce
- zaburzenia wzroku
- zaburzenia słuchu
- zatrucie chroniczne - rtęcica,
- uszkodzenia skóry:
- silne podrażnienia
- ostre zapalenie
- zmiany we wrażliwości
- wysypka
- wypadanie włosów
KADM
Kadm jest bardzo często znajdowany w wodach gruntowych i powierzchniowych, a jego pochodzenie w nich jest następujące:
- emisja z hut cynku i ołowiu,
- wymywanie z rur wodociągowych wykonanych z PCV,
- wymywanie z instalacji wodociągowych z rur uzbrojonych w armaturę z niektórych gatunków mosiądzu,
- ścieki komunalne i przemysłowe.
Spożywanie kadmu w wodzie pitnej powoduje:
- kumulowanie się w kościach,
- działanie rakotwórcze,
- uszkodzenie:
- wątroby
- nerek
- mięśnia sercowego
- zaburzenia w funkcjonowaniu szpiku kostnego,
- zaburzenia neurologiczne,
- nadciśnienie,
- choroba Itai-Itai:
- deformacja kości i szkieletu
- bardzo bolesne złamania kończyn
- zaburzenia czynności nerek,
- zaburzenia funkcji rozrodczych.
ARSEN
Źródłem arsenu w wodach są:
- produkcja szkła i emalii,
- produkcja mineralnych nawozów fosforowych i azotowych,
- środki chwastobójcze (herbicydy) stosowane w rolnictwie i leśnictwie,
- zabezpieczenia drewna przed działaniem pleśni oraz przeciw owadom.
A oto jak działa arsen na organizm ludzki:
- kumulacja w wątrobie, kościach i włosach,
- zaburzenia w funkcjonowaniu enzymów,
- uszkodzenie centralnego układu nerwowego:
- zaburzenia nerwowe
- uszkodzenie układu oddechowego,
- zapalenie błon śluzowych oczu, nosa i gardła,
- ogólne osłabienie mięśniowe,
- chorobowe zmiany skóry:
- ostre zapalenie
- zmiana pigmentacji
- rakowacenie
- zapalenie nerek,
- nowotwory:
- wątroby
- płuc
- nerek
- pęcherza moczowego
- skóry
Ołów, rtęć, kadm i arsen to tylko wybrane przykłady trucizn występujących w wodach gruntowych, powierzchniowych oraz pitnych.
Takich i im podobnych trucizn jest dzisiaj tysiące. W jednym litrze wody kranowej i studziennej mamy obecnie ponad 1 000 miligramów związków chemicznych, które my, ludzie, wyrzuciliśmy wcześniej w postaci ścieków do środowiska. Wypijając dziennie 2,5 do 3 litrów wody z kranu zjadamy przy tym około 3 gramy chemi!
Aby skutecznie obronić się przed tą chemią mamy dzisiaj tylko jedno rozwiązanie - odwrócona osmoza.
Rolnikom bardzo opłaca się sypać na pola nawozy sztuczne oraz trujące pestycydy. Producenci żywności dużo zarabiają, dodając do niej konserwanty przedłużające jej trwałość. Producenci i handlowcy wód mineralnych mają ogromne zyski, sprzedając zwykłą wodę kranową. Lekarze nie protestują, kiedy rośnie liczba chorych, bowiem to chorzy ludzie, a nie zdrowi, dają im pracę. Producenci lekarstw i aptekarze zarabiają więcej, gdy przybywa im ciągle klienteli. Czy widzisz, że żaden sektor produkcji żywności i innych dóbr oraz służba zdrowia nie są zainteresowane zapobieganiem chorobom oraz przedłużaniem życia Polaków?8. OCHRONA POLSKIEGO KONSUMENTA
Ochrona polskiego konsumenta przed masowym zagrożeniem czynnikami rakotwórczymi jest drastycznie słabsza w porównaniu z ochroną konsumenta w Unii Europejskiej. Najbardziej charakterystycznym przykładem są normy jakości zdrowotnej wody do picia i potrzeb gospodarczych. W Unii Europejskiej sprawdza się wodę na obecność 11 kancerogenów, a w Polsce tylko na 5 z nich. Czyli polska woda z kranu nie jest badana przez służby kontrolne na obecność co najmniej sześciu substancji rakotwórczych uznanych w Europie za zagrażające zdrowiu publicznemu.
Kancerogeny obecne w wodzie z kranu zagrażają zdrowiu wszystkich, od niemowlęctwa do starości, niezależnie od stylu życia lub warunków pracy. Należy dodać, że czynniki rakotwórcze pobierane przez całe życie z wodą pitną przyspieszają kancerogenezę związaną z paleniem tytoniu, piciem alkoholu lub warunkami pracy i zamieszkania (azbest, radon itd.).
Na krótkie życie Polaków i Polek ma wpływ epidemia chorób nowotworowych. Częstość zgonów z powodu raka jest w Polsce dwukrotnie większa niż średnio na świecie, wśród mężczyzn trzykrotnie.
Polskie przepisy nie uwzględniają wcale normy na chlorek winylu, który jest jednym z najróżniejszych czynników rakotwórczych znanych ludzkości. Chlorek winylu to bezbarwny gaz o słabym słodkim zapachu, a jego głównym źródłem w środowisku są kominy fabryczne i ścieki odprowadzane do wód powierzchniowych z zakładów produkcji plastyku. Jego obecność stwierdzono również w rurach PCV stosowanych w sieci wodociągowej do rozprowadzania wody pitnej.
Ogrom zagrożeń związanych z azbestem w Polsce wymaga szczególnego potraktowania przy rozpatrywaniu jakości wody wodociągowej rozprowadzonej siecią rur cementowo-azbestowych. Niska jakość ich wykonania i instalacji wpływa na częste awarie sieci wodociągowej.
Azbest obok benzenu, chlorku winylu, arsenu i aflatoksyn jest wymieniony przez Amerykańskie Towarzystwo Zwalczania Raka wśród najgroźniejszych substancji rakotwórczych.
9. TRUCIZNY Z PODHALA
Podhale, to kotlina położona między Beskidami a Tatrami. Swoją pięknością przyciąga tysiące turystów z kraju i zagranicy. Atrakcją tego regionu turystycznego są produkowane pod różną postacią skóry pochodzące z hodowanych tutaj owiec. Ale wiedzieć należy, że produkcja tych skór niesie ze sobą również niemało skutków ubocznych. Otóż do ich utrwalania używa się pewnego związku o nazwie chromal, związku który zawiera w sobie metal śmierci chrom. Niemało tego związku wylewa się wraz ze ściekami do Dunajca, skoro w rejonie Podhala produkuje swoje skóry ponad 600 garbarni.
Zatem piją ten chrom z wodą wszyscy konsumenci, dla których źródłem wody pitnej jest Dunajec oraz Wisła, do której Dunajec wpada.
Jest tylko jeden sposób, aby ten groźny związek usunąć z wody pitnej - osmoza odwrócona.
"Człowiek dorosły przyjmuje codziennie około 2,5 kg żywności oraz 2,5 litra wody. Tą drogą otrzymujemy od lat coraz więcej zanieczyszczeń pochodzących ze środowiska. Jeśli jadalne rośliny i mięso dostaną od środowiska zbyt dużo trucizn to ulegną zepsuciu i w efekcie nie zostaną dopuszczone do spożycia przez ludzi. Woda nie zginie, woda przyjmie od środowiska każdą ilość trucizn i zostanie przyjęta przez każdy zakład wodociągowy. Niestety tam nikt nie potrafi tych trucizn z wody usunąć, a my musimy ją pić". Prof. Dr hab. ZBIGNIEW JETHONAKADEMIA MEDYCZNA WROCŁAW
10. SUBSTANCJE RAKOTWÓRCZE W WODZIE
W roku 1972 powstała przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, w skrócie IARC (Inaternational Agency for Research on Kancer). Jest to wyspecjalizowana agencja, która w swoich monografiach ogłasza opracowane przez międzynarodowych ekspertów oceny ryzyka raka u ludzi. Wśród setek skatalogowanych substancji rakotwórczych istnieją dzisiaj 73 substancje rakotwórcze (stan 2000 r.) wystę-pujące w wodzie pitnej. Substancje te podzielono według ich szkodliwości na 4 kategorie:
- Rakotwórcze dla człowieka (11 substancji).
- Prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka (8 substancji).
- O możliwie rakotwórczym działaniu na człowieka (25 substancji).
- O niedostatecznie udowodnionym rakotwórczym działaniu na człowieka (29 substancji).
Z powyższego podziału widać wyraźnie, że w stosunku do 11 substancji nie ma żadnych wątpliwości co do ich rakotwórczego wpływu na nasze zdrowie. Do substancji tych należą:
- Arsen
- Azbest
- Benzen
- Beryl
- Chrom sześciowartościowy
- Dioksyna
- Tlenek etylenu
- Kadm
- Nikiel
- Radon
- Chlorek winylu
Jedyną skuteczną metodą usuwania tych związków z wody jest osmoza odwrócona.
Wody pitne z kranu są obecnie największym źródłem chorób nowotworowych.
- W Polsce umiera na raka 2 razy więcej ludzi niż średnio na świecie.
- W każdej godzinie zapada w Polsce na raka 15 osób, a 9 z nich umiera.
- Na choroby nowotworowe umiera w Polsce wielokrotnie więcej obywateli niż jest rannych w wypadkach samochodowych.
Raport Senatu RP, Maj, 1997 r.
11. CHEMIA - NIEWIDOCZNY WRÓG CZŁOWIEKA NR 1
Niezliczone rodzaje trucizn zanieczyszczają powietrze, wodę, glebę, żywność, miejsca pracy i mieszkania. Współczesny człowiek pławi się w morzu substancji chemicznych. Najczęściej zagrożenia nie widać, nie słychać, nie czuć. Trucizny są jednak wszędzie. Skażona jest nimi żywność, nawet chleb. Trujące mogą być pasty do zębów, plomby z amalgamatu, naczynia kuchenne. Corocznie świat produkuje ponad 400 milionów ton chemikaliów! Każdego dnia przybywa nowych związków chemicznych, które zaczynają żyć własnym życiem w środowisku i trudno nad nimi zapanować. Amerykańska Chemical Abstracts zarejestrowała 6 milionów substancji sztucznie powołanych do życia. Co najmniej 100 tysięcy spośród nich stosuje się powszechnie w różnych sferach życia i gospodarki. Codziennie atakują człowieka. Ponad 10 tysięcy uznaje się za szczególnie niebezpieczne, 200 za zdolne do działania rakotwórczego. Ponad 2 300 znanych związków chemicznych łatwo i szybko rozpuszcza się w wodzie i dlatego w prosty sposób dostaje się do środowiska, wód gruntowych i powierzchniowych. Ponieważ żadna z tradycyjnych metod oczyszczania wody nie jest w stanie usunąć z niej rozpuszczonych związków chemicznych, jesteśmy zmuszeni wypijać je wraz z wodą studzienną lub kranową.
Ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO)12. WŁADZE AMERYKAŃSKIE DBAJĄ O JAKOŚĆ WODY PITNEJ
W USA powstała rządowa Agencja ds. Rejestracji Substancji Toksycznych i Chorób, w skrócie ATSDR (Agency for Tonic Substances and Disease Registry). Agencja ta opracowała 250 charakterystyk obecnych w środowisku najgroźniejszych substancji zagrażających zdrowiu i życiu człowieka.
Dzięki pracy ATSDR opinia publiczna oraz lekarze otrzymują wyczerpujące informacje na temat każdej ze szkodliwych substancji, takie jak:
- opis,
- narażenie,
- losy w organizmie,
- skutki zdrowotne,
- badanie lekarskie pozwalające wykryć narażenia,
- poziomy narażenia szkodliwe dla człowieka,
- środki podjęte przez władze w celu przeciwdziałania zagrożeniu.
Powstanie powyższego rejestru spowodowało, że lekarzom z USA łatwiej jest teraz szukać przyczyn chorób (szczególnie rakowych oraz alergicznych)w wodzie.
Niestety w Polsce mało jest lekarzy, którzy tylko w domyśle kojarzyliby nasze choroby z jakością wody. O konkretnych diagnozach w ogóle nie można mówić, bowiem wyniki badań wody zostają nadal pod kluczem w laboratoriach zakładów wodociągowych oraz sanepidów.
Inna instytucja w USA to Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska. Jest ona wyspecjalizowaną agencją rządu Stanów Zjednoczonych, która zajmuje się między innymi jakością wody do picia, łącznie z udostępnianiem informacji w tej sprawie. EPA skatalogowała różnorodne metody oczyszczania wody do picia w celu usunięcia substancji, które mogą wywołać rozmaite skutki zdrowotne u ludzi. Za najlepszą dostępną technologią (Best Available Technology- BAT) do usuwania groźnych substancji z wody uznano odwróconą osmozę. EPA zajmuje się doborem filtrów na potrzeby gospodarstwa domowego, niewielkich (żłobki, przedszkola, pensjonaty, restauracje) oraz dużych (zakłady pracy, biura itd.) instytucji i od kilku lat najczęściej zalecanymi urządzeniami są aparaty działające na zasadzie odwróconej osmozy.
Osmoza odwrócona jest dzisiaj jedyną metodą oczyszczania wody z groźnej chemii. Jest jednocześnie tania w eksploatacji i dzięki temu szybko zyskuje popularność.13. WODA - FASCYNUJĄCA SUBSTANCJA
Dwie trzecie powierzchni ziemi pokryte jest wodą, z czego tylko 1% stanowi woda słodka nadająca się do celów konsumpcyjnych. Około 99% wody na globie ziemskim, to woda słona tworząca morza i oceany, woda w lodowcach lub para wodna w atmosferze. Polska należy do obszarów z bardzo skromnymi zasobami wodnymi - na 1 mieszkańca przypada w naszym kraju 10 razy mniej wody niż w pozostałych rejonach świata, co stawia nas dopiero na 20 miejscu w Europie.
Woda jest związkiem chemicznym zbudowanym tylko z dwóch pierwiastków - z jednego atomu tlenu oraz z dwóch atomów wodoru. Poszczególne atomy tworzą ze sobą trójkąt, stąd cząsteczka wody jest obdarzona elektryczną biegunowością (wodór jest naładowany dodatnio, natomiast tlen - ujemnie). W temperaturze dodatniej woda tworzy ciecz bez smaku i zapachu.
Woda jest najlepszym i najbardziej uniwersalnym rozpuszczalnikiem zarówno ciał stałych jak cieczy oraz gazów i jest najbardziej rozpowszechnionym związkiem chemicznym w przyrodzie znajdującym się w stałym obiegu. Szczególną cechą wody jest jej duża pojemność cieplna, która jest dziesięciokrotnie większa od pojemności cieplnej żelaza. Woda ogrzewa się bardzo wolno, ale za długo utrzymuje ciepło i dzięki temu jest w stanie skutecznie łagodzić klimat i zmniejszać wahania temperatury. W czasie zamarzania powiększa swoją objętość - zmniejsza się jej ciężar właściwy, a więc staje się "lżejsza". To właśnie dlatego lód utrzymuje się na powierzchni wody i chroni ją przed dalszą utratą ciepła. Dzięki temu rzeki, jeziora, morza i oceany nie zamarzają do dna, co jest bardzo ważne dla egzystencji w nich żywych organizmów. Woda jest głównym składnikiem każdego napoju - jest środkiem spożywczym nr 1.
Woda stanowi jeden z podstawowych składników wszystkich żywych organizmów i bierze udział w wielu procesach potrzebnych do ich funkcjonowania. Jest niezbędna w procesach przemiany materii i bez niej nie byłaby możliwa żadna forma życia. Niemałe znaczenie ma woda w gospodarce - bez niej nie może się obejść przemysł, rolnictwo, transport oraz wiele innych dziedzin ludzkiej działalności.
Niestety duża dostępność oraz powszechność występowania wody utrwaliły we współczesnych ogromną beztroskę w traktowaniu jej zasobów. Skutki takiego postępowania uciążliwe są już dziś, a przyszłość budzi refleksje pełne niepokoju.
Od zarania dziejów woda była cennym płynem, służącym do oczyszczania. Dzisiaj sama musi być oczyszczona, aby zapewnić nam przeżycie. Ivan Illich - światowej sławy ekolog14. ZIEMIA - NIEBIESKA PLANETA
Jeśli ogląda się nasza planetę z dużej odległości, np. z satelity albo księżyca, to jest ona rzeczywiście niebieska. Niebieska dlatego, że pokryta jest w 70% wodą - oceaniczną i morską, wodą w rzekach, jeziorach, itd. Największa część tej wody jest słona, a tylko 3% stanowi woda słodka. Tu dodać należy, że 2/3 wody słodkiej stanowią wieczne lodowce oraz góry lodowe. Zatem tylko 1% wszystkich wód znajdujących się na ziemskim globie, to słodkie wody zawarte w rzekach i jeziorach oraz w gruncie, schowane tuż pod powierzchnią ziemi, a także wody głębinowe schowane zdecydowanie głębiej. I właśnie te słodkie wody stanowią najczęściej źródło wód przeznaczonych do picia (z wyjątkiem wód głębinowych, które najczęściej zawierają zbyt dużo minerałów).
Szkoda więc, że ludzkość tak bezmyślnie obchodzi się z tym wielkim skarbem, jakim jest słodka woda. Jej duża dostępność oraz powszechność występowania utrwaliły wśród wielu ludzi ogromną beztroskę w traktowaniu jej zasobów. Skutki takiego postępowania są uciążliwe już dzisiaj, a przyszłość budzi refleksje pełne niepokoju.
Polska należy w Europie do państw o najdalej posuniętej degradacji środowiska. Zaniedbania kolejnych rządów w Polsce powojennej doprowadziły do tego, że obecnie nie mamy praktycznie w ogóle wód I-szej klasy czystości (1% w roku 2000), które jako jedyne mogą być surowcem do produkcji wody pitnej w zakładach wodociągowych. Bowiem tylko z takiego surowca da się wyprodukować czystą, zdrową i bezpieczną wodę pitną. Z powodu braku wód I-szej klasy, ale także II-giej klasy czystości (6% w 2000 roku) zmuszeni jesteśmy przerabiać do picia ścieki w postaci wód III-ciej klasy (33% w 2000 roku) oraz wód pozaklasowych (60% w 2000 roku). Nie można się zatem dziwić, że w 1 litrze dzisiejszej wody kranowej mamy ponad 1 000 mg związków chemicznych, których nie da się z niej usunąć żadną z tradycyjnych metod.
Nasza ocena jakości wody na podstawie jej wyglądu, smaku i zapachu (ocena organoleptyczna) jest bardzo zawodna i omylna, bowiem zdecydowana większość związków chemicznych w niej rozpuszczonych jest pozbawiona wyglądu i smaku. Z ponad 2 300 związków, które łatwo rozpuszczają się w wodzie tylko 3% można stwierdzić naszymi zmysłami. Wypijając dziennie około 3 litrów wody kranowej lub studziennej, która zawiera w 1 litrze około 1000 mg związków chemicznych pochodzących ze ścieków, wypijamy (zjadamy) ich około 3 gramów.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) głosi od wielu lat, że ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej. W Polsce trudno temu zaprzeczyć, skoro od kilku lat panuje u nas epidemia chorób nowotworowych, z których te najczęściej spotykane (rak piersi, pęcherza moczowego oraz prostaty) mają udowodniony związek z jakością wody pitnej. Należymy w Europie do państw o najwyższej umieralności - żyjemy średnio 7 lat krócej niż ludzie w Europie Zachodniej.
Wszystkie związki chemiczne zawarte w ściekach komunalnych, przemy-słowych oraz rolniczych i wydalane do środowiska naturalnego przedostają się nieuchronnie do wód gruntowych, powierzchniowych oraz głębinowych, a stąd do wód pitnych z kranu i ze studni oraz do wód mineralnych i źródlanych.Dlaczego tych problemów nie mają mieszkańcy innych krajów Europy? Odpowiedzi jest oczywiście wiele, ale ta najczęściej słyszana, to wspomniana wyżej degradacja środowiska naturalnego człowieka, a co za tym idzie katastrofalna jakość wód w rzekach i jeziorach oraz wód gruntowych. Drugą przyczyną jest wyjątkowo niska retencja wód opadowych. Wiemy dobrze, że wszystkie wody na globie ziemskim są w ciągłym obiegu hydrologicznym. Parując do atmosfery (paruje tylko czysta woda) tworzą chmury i powracają na powierzchnię ziemi w postaci opadów atmosferycznych również w czystej postaci. Deszcze są wprawdzie nierzadko kwaśne, ale to stanowi śmiesznie mały problem na tle tego co stanie się już na powierzchni ziemi. Teraz ścieki komunalne, przemysłowe i rolnicze dokonają reszty - czystą wodę powracającą z chmur zamieniają natychmiast w trujące rzeki.
Retencja wód opadowych polega na gromadzeniu czystych wód rzecznych (zanim ulegną zabrudzeniu) w zbiornikach retencyjnych. Takie zbiorniki stanowią źródło czystego surowca dla zakładów wodociągowych, a ponadto pomagają w zapobieganiu powodziom. Takie zbiorniki retencyjne budują wszystkie mądrze gospodarujące państwa, do których Polska niestety nie należy. Bowiem jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie zbiorniki retencyjne istniejące w Europie, to okaże się, że retencja na tym kontynencie wynosi 30%, czyli 30% całorocznych opadów deszczu, śniegu i gradu w całej Europie można z tychże zbiornikach zdeponować. Jeśli jednak weźmiemy pod lupę samą Polskę, to okaże się, że retencja wynosi u nas tylko 4%, czyli dokładnie tyle co np. w Egipcie. Wprawdzie nie jesteśmy na samych końcu, bo za nami jest jeszcze Albania, ale to chyba mały powód do radości.
Zaniedbania w Polsce w kwestii degradacji jakości wód powierzchniowych i gruntowych są ogromne. Od zakończenia II-iej Wojny Światowej minęło już ponad pół wieku i ten okres zaniedbań i dewastacji zrobił swoje. Niech nikt nie liczy na cud, niech nikt nie spodziewa się, że nasz współczesny kapitalizm coś tu pomoże. Fachowcy twierdzą, że aby naprawić szkody wyrządzone w gospodarce wodnej należałoby przeznaczyć na ten cel ponad połowę majątku narodowego. A to też graniczyłoby z cudem. Nie liczmy również na to, że pomoże w tej kwestii Unia Europejska, do której tak bardzo się pchamy. Pomoże, owszem, ale tylko w ten sposób, że zmusi nas do zrównania naszych śmiesznych i kompromitujących norm wodnych do ich norm. I w ten sposób zmuszą nas do rzetelnego oczyszczania wody pitnej. Rzetelnego, czyli tylko i wyłącznie przy u życiu osmozy odwróconej, bo innego sposobu po prostu nie ma.
Zatem nie liczmy na żadną pomoc z zewnątrz, tylko zastosujmy się do starego i sprawdzonego porzekadła, które mówi, że: "Jeśli chcesz liczyć, to licz tylko na siebie". A jeśli chcesz liczyć na siebie, to masz jedno rozwiązanie: domowa, osmotyczna stacja uzdatniania wody.
W obecnych czasach tylko urządzenia osmotyczne potrafią skutecznie usunąć z wody toksyczne związki chemiczne. prof. dr hab. Zbigniew Jethon,Akademia Medyczna, Wrocław
15. TRUJĄCA RTĘĆ
Rtęć jest wyjątkowo podstępną trucizną. Płynny, srebrzyście błyszczący metal należy do grupy cynkowców. Jest niebezpieczny ponieważ ma zdolność parowania i może być wdychany. W naszym organizmie rtęć wyrządza tylko szkody. Zawarty w przemysłowym mule odpadowym pierwiastek śladowy dociera do strumieni, rzek i jezior, a stąd już prosta droga do wody. Ten pierwiastek śladowy jest w tak wysokim stopniu trujący, że używa go nawet przemysł kosmetyczny, aby zabić np. bakterie skórne. Długoletnie stosowanie leków zawierających rtęć prowadzi do zatruć organizmu. Rtęć jest jednym z metali śmierci.
Wszystkie artykuły żywnościowe, nie pochodzące z wody, zawierają stosunkowo mało rtęci ale zatrute ryby, przede wszystkim z wód przybrzeżnych, mogą wykazywać do 300 razy wyższą koncentrację tego pierwiastka niż ryby zdrowe. Również amalgamatowe plomby z rtęcią będą zastąpione innymi materiałami. Hamujące rozwój bakterii preparaty rtęciowe (np. do dezynfekcji ran, środki przeciwko katarowi) mają swój udział w stopniowym gromadzeniu się trucizny w organizmie.
Mniej więcej dziesięć procent rtęci przyjętej z pożywieniem, przez skórę lub w trakcie oddychania, nieustępliwie kieruje się do mózgu i kumuluje w nim. Następnie rtęć wnika do jąder komórkowych, niszcząc geny i chromosomy.
Zatrucia rtęcią i jego następstwa:
- nerwowość
- zaburzenia wzroku i świadomości
- stany osłabienia
- zaburzenia orientacji
- zaburzenia pamięci
16. SZAMBO W STUDNI
Odwiedziłem ostatnio pewnego klienta w niedużej wiosce koło Wodzisławia. Dowiedziałem się od niego, że w tej wiosce wszyscy posiadają szamba, bowiem nie ma tam kanalizacji. Nie tak dawno wójt tej wioski dokonał ciekawego odkrycia - obliczył, że przyjeżdżający sporadycznie beczkowóz do opróżniania szamb wywozi dziesięć razy mniej ścieków niż się ich w tej wiosce produkuje. A co z resztą, co dzieje się z pozostałą porcją ścieków, która stanowi 90%? Przecież wszyscy dobrze wiemy - ta reszta jest wylewana gdzie tylko się da. Do gleby, na trawniki, zakopanymi w ziemi wężami do kanalizacji, a nocą po prostu do rowów. Wszystkie szamba są ponadto dziurawe i w ten sposób ich zawartość bez przerwy jest przesączana do gruntu.
Czy ktoś ma teraz wątpliwości, że zawartość tych szamb, czyli fekalia, detergenty i wszystkie inne ścieki, które znalazły się w nich, przesiąkają prostą drogą do studni stanowiących źródło wody do picia i innych celów gospodarczych? Czy kogoś zdziwi teraz, że we wszystkich wodach studziennych w tej wiosce czuć amoniak (jedynym jego źródłem jest mocz ludzi i zwierząt), którego nadmiar potwierdzają również badania laboratoryjne wykonane wielokrotnie przez sanepid?
Moi drodzy, ta wioska z okolic Wodzisławia jest typowym przykładem tego co dzieje się w tysiącach innych wiosek i miasteczek w Polsce. Ale ta wioska jest również dobrym przykładem tego co dzieje się u nas w kraju z innymi ściekami. Przecież wszystkie ścieki przemysłowe, komunalne i rolnicze, ścieki ze wszystkich śmietnisk itd., itp. przesiąkają do wód gruntowych oraz powierzchniowych. Dokładnie tak samo jak zawartość z szamb we wspomnianej wiosce przesiąkała do studni.
Klient, którego odwiedziłem już ma spokojne noce - on i jego rodzina korzysta od czterech lat z De Luxa. Ale zanim nabyli naszą domową stację uzdatniania wody, cierpieli na wszelkie choroby układu pokarmowego oraz nerki, a mąż miał na dłoniach łuszczycę. Dziś wszystkie choroby ustąpiły - okazało się, że brudna woda ze studni była źródłem chorób układu pokarmowego, alergii oraz łuszczycy. Żaden lekarz nie domyślił się tego, ale nie można się dziwić - lekarze nie mają zielonego pojęcia o tym co może być w wodzie. Niestety żonie naszego klienta już nikt nie przywróci utraconej nerki, musi się zadowolić jedną.
P.S.
Dla ścisłości - jeżeli w innych wioskach i miejscowościach szamba są grzecznie opróżniane przez przeznaczone do tych celów beczkowozy, to nie musimy podskakiwać ze szczęścia. Te beczkowozy wylewają najczęściej fekalia ludzkie prosto do rzek.
17. ZNACZENIE WODY W ORGANIZMIE CZŁOWIEKA
Woda jest jednym z najważniejszych składników środowiska, w którym żyjemy. Jest ona, oprócz powietrza, podstawowym elementem potrzebnym do życia. Jak ogromne znaczenie ma w naszym życiu niech świadczy fakt, że jej zawartość w organizmie wynosi od 70 do 90% i zmienia się z wiekiem; w trzymiesięcznym płodzie znajduje się około 90%, u noworodka około 80%, a u człowieka dorosłego 70% wody.
Funkcje wody w organizmie człowieka:
- Rozpuszczanie pokarmu oraz jego transport.
- Wchłanianie pożywienia z jelit i odżywianie komórek.
- Usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii.
- Udział w reakcjach biochemicznych.
- Regulacja temperatury.
- Zwilżanie błony śluzowej, stawów, gałki ocznej.
Woda występuje we wszystkich tkankach naszego ustroju, chociaż jej rozmieszczenie w nim jest nierównomierne. Jest niezbędna w podtrzymywaniu wszystkich procesów biologicznych, bierze udział w procesie wchłaniania pożywienia z jelit i odżywianiu komórek. Podczas trawienia pokarmy doprowadzane są do stanu umożliwiającego ich rozpuszczenie w wodzie i rozłożone na drobne cząstki przenikają przez ścianki jelit do krwi i płynu śródkomórkowego, a stamtąd do komórek.
DZIECKO POTRZEBUJE 500 SZKLANEK WODY,ABY UROSNĄĆ O DWA CENTYMETRYWoda w organizmie jest przenośnikiem i regulatorem ciepła, pochłania jego nadwyżki i wydala je w czasie parowania przez skórę i drogami oddechowymi. Bierze udział we wszystkich reakcjach biochemicznych, zwilża błony śluzowe, gałkę oczną i zapewnia ruchliwość stawów. Dorosły człowiek jest w stanie przeżyć bez jedzenia ponad miesiąc lecz bez wody zaledwie kilka dni. Niedostateczna jej podaż doprowadza do szybkiego odwodnienia organizmu - niedobór wody wynoszący około 10% masy ciała powoduje niewydolność fizyczną i psychiczną, a utrata 20% może doprowadzić do śmierci.
CZŁOWIEK DOROSŁY WYPIJA DZIENNIE 2,5 LITRA WODYDzienne zapotrzebowanie człowieka wynosi średnio 2,5 litra wody, co oznacza od 3% do 6% wody ustrojowej. Całość wody znajdującej się w naszym organizmie wymieniana jest w ciągu 20 dni. Ilość wody potrzebna do uzupełnienia bilansu wodnego zależna jest od wielu czynników, przede wszystkim od wieku, aktywności fizycznej, temperatury otoczenia i wilgotności powietrza.
PO 20 DNIACH WYMIENIAMY ZAWARTOŚĆ WODY W ORGANIZMIEJest rzeczą oczywistą, że przy tak olbrzymim znaczeniu wody dla życia ludzkiego niebagatelną sprawą jest jej odpowiednia jakość. Woda musi być odpowiednio czysta, bo jeśli będzie zawierać jakiekolwiek substancje szkodliwe, dostarczy je natychmiast do najdalszych zakątków naszego organizmu. Nie tylko woda bezpośrednio wypijana musi być pozbawiona szkodliwych składników, wysoka jakość wody jest także niezbędna w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym i medycynie.
Wymagania, jakimi powinna odpowiadać woda pitna, reguluje Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 04.09.2000 r., w którym określono najwyższe dopuszczalne wartości cech fizycznych wody (smak, zapach, barwę, mętność) i niektórych związków chemicznych, a także jej właściwości bakteriologiczne.
CZŁOWIEK JEST TAKI, JAKA JEST WODA, KTÓRĄ PIJE18. ROZCIEŃCZANIE ODCIEKÓW
O co chodzi w tym dziwnym tytule przeczytać można w artykule "Jak uleczyć wysypiska?" jaki ukazał się 28 lipca 2001 roku w czasopiśmie "Nasz Dziennik". Artykuł ten zajmuje się problemem tzw. odcieków pochodzących z wysypisk śmieci. Wiemy przecież, że deszcze spadające na takie wysypiska, a w porze zimowej topniejący na nich śnieg, wypłukują z nich wszelkie toksyny. W swojej wędrówce przez grunt, nasączone chemią odcieki dostają się do wód gruntowych oraz powierzchniowych, które są głównym źródłem wód pitnych w Polsce.
Proponuję, abyśmy wzięli ten artykuł pod lupę. Czytamy w nim:
"Substancje wydzielające się z wysypisk śmieci wraz z przepływającą przez nie wodą deszczową mogą za kilka lat stać się poważnym zagrożeniem z uwagi na swoją trwałość i toksyczność".
Pytam zatem, co to znaczy za kilka lat. Przecież woda deszczowa, która spadnie na dowolne wysypisko śmieci potrzebuje kilka - do kilkunastu dni, aby przedostać się do najbliższego strumienia, rzeczki lub rzeki (największe we Wrocławiu wysypisko śmieci położone jest zaledwie 1 kilometr od Odry). Proszę nam zatem nie wciskać, że problem ten może nam grozić za kilka lat, bo ten problem istnieje już od dawna.
W innym miejscu czytamy:
"Na większości wysypisk substancje zwane odciekami są zbierane i odsyłane do oczyszczania ścieków. Jednak stosowane w oczyszczalniach procesy biologiczne nie są w pełni skuteczne w przypadku tego typu zanieczyszczeń".
Przypomnijmy sobie, że od zarania dziejów, przez miliony lat istnienia życia biologicznego na ziemi jedyne śmieci i odpady z jakimi mieliśmy do czynienia, to były odchody ludzkie i zwierzęce oraz resztki jedzenia lub popiół z pieców i ognisk. Owszem na śmietnikach tworzonych przed setkami lat można było zobaczyć np. stare meble, ale tylko z drewna i metalu. Zatem zgodzimy się, że najbardziej niebezpieczne ze względu na choroby, mogły być odchody. Ludzie wiedzieli o tym i dlatego załatwiali się zawsze z dala od źródeł wody pitnej. Ale mimo tego, w dużych skupiskach ludzkich dochodziło łatwo do zakażeń a nawet epidemii a to dlatego, że ludzkość dopiero pod koniec XIX wieku odkryła istnienie bakterii i wirusów. A co działo się (i dzieje się również dzisiaj) z tymi fekaliami? Otóż rozkładają je pewne bakterie, które z tego żyją i wszystko to powraca w naturalny sposób jako nawóz do obiegu biologicznego. Przecież od milionów lat, od czasu powstania życia na ziemi, żyjemy z pewnymi bakteriami w swoistej symbiozie.
Dzisiaj nasze śmietniki wyglądają inaczej - era plastików z rakotwórczym polichlorkiem winylu, trujące baterie i akumulatory, farby i lakiery, lekarstwa i inne odpady szpitalne, popioły z pieców węglowych itd., itp. Nie ma sensu wymieniać tutaj wszystkiego, bo tak naprawdę to wszystko co produkujemy w fabrykach chemicznych, prędzej czy później wyląduje na śmietnikach. Nie zapominajmy również, że oprócz omawianych tutaj odcieków ze śmietnisk, do rzek dostają się bezpośrednio ścieki komunalne, przemysłowe oraz rolnicze (nawozy i pestycydy).
Liczba chorób alergicznych w Polsce wzrosła dramatycznie w okresie ostatnich 20 lat. Jeśli będzie nadal narastała w tym tempie, to w XXI wieku będzie w naszym kraju więcej alergików niż ludzi zdrowych. dr n. med. Urszula SmolińskaZawisza,Akademia Medyczna, Warszawa
Dzisiaj naukowcy próbują zaprzęgać się do walki z chemią w wodzie bakterie. Wiemy np. o istnieniu bakterii, które "zjadają" ropę naftową i są w ten sposób pomocne w momentach morskich katastrof tankowców, z których ogromne ilości ropy dostają się do morza trując florę i faunę. Naukowcom marzą się nowe bakterie, które będą zjadały również inne chemiczne śmieci. Ale przyznam, że nie chciałbym żyć w świecie takich bakterii.
Czytajmy dalej:
"Toksyczne substancje zawarte w odciekach zaczynają krążyć w przyrodzie, co ma bardzo negatywny wpływ na środowisko, a pośrednio także na zdrowie człowieka. W odciekach zawarte są m.in. takie szkodliwe związki jak kancerogenne, polichlorowane bifenyle PCB, które są odpowiedzialne za zmniejszenia rozrodczości i obniżenia poziomu intelektualnego dzieci i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), których niewielkie ilości powodują raka".
Jeśli czyta się relacje instytucji odpowiedzialnych za zanieczyszczenie środowiska, to najczęściej przeczytamy, że wszystko jest w normie. A prawda jest zdecydowanie inna i wierzcie mi, że takie informacje jak ta powyżej, to tylko czubek góry lodowej.
Moi drodzy, w chwili obecnej chemię z wody można usuwać tylko jednym sposobem - urządzeniami osmotycznymi. Metoda ta jest zbyt droga, by stosować ją w oczyszczalniach ścieków lub w zakładach wodociągowych. Ale opłaca się stosować ją w domu, w kuchni stołówki, baru czy restauracji, bo tylko tam możemy skupić się na oczyszczaniu niewielkiej ilości wody, mianowicie tylko tej do picia.
"Ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej" WHO - Światowa Organizacja Zdrowia19. CZARODZIEJE W ZAKŁADACH WODOCIĄGOWYCH
Dużo do myślenia dał mi artykuł jaki ukazał się w biuletynie zakładowym "Kropla wody" wydanym przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji z Wrocławia. Tytuł artykułu, który ukazał się w numerze 31 opisanego biuletynu brzmiał "Pod mikroskopem - laboratoria w MPWiK".
Otóż cały ten artykuł poświęcony był prezentacji chluby wrocławskich zakładów wodociągowych, jaką jest ich nowoczesne laboratorium badawcze. Nieznany autor artykułu (en) pokazuje w liczbach ile tysięcy badań wody może ich instytucja wykonać w ciągu miesiąca. Chwali się nowoczesnymi aparatami oraz komputerami do pomiarów przeróżnych parametrów wody. Wszystko ładnie i pięknie, ale każdy wie co w trawie piszczy wie również dobrze, że te coraz bardziej wyrafinowane pomiary różnych parametrów wody wcale nie poprawiają jej jakości. Do tego przyznaje się zresztą autor w zdaniu:
"Wyniki badań po poszczególnych etapach uzdatniania służą przede wszystkim technologom do kontroli procesu uzdatniania i optymalizacji dozowania środków chemicznych". Już to znamy - chemia pogania chemię. W innym miejscu czytamy:
"Trzy razy dziennie badane są efekty poszczególnych etapów uzdatniania, czyli woda po sedymentacji, koagulacji, filtracji i dezynfekcji. Biorąc pod uwagę fakt, że Zakład Uzdatniania Wody "Mokry Dwór" uzdatnia nieco gorszy surowiec (wodę z rzeki) niż ZUW "Na Grobli" (wodę infiltracyjną), zakres i częstotliwość badań jest inna".
Czyli im gorsza woda, tym częściej jest ona badana. Ale czy dzięki temu stanie się ona lepsza? Okazuje się jednak, że Zakłady Wodociągowe mają sposób na poprawę jakości wody. Oto on:
"W przypadku stwierdzeniu pogorszenia parametrów wody w sieci miejskiej pracownicy Wydziału Dystrybucji Wody podejmują działania eksploatacyjne polegające na płukaniu wytypowanych odcinków sieci, a w miesiącach letnich dokonują czasem lokalnej dezynfekcji chlorem. Nie powinny zatem Państwa martwić sytuacje, w których widzicie wodę wypływającą prosto z hydrantu. Dzięki takiemu zabiegowi poprawiona jest jakość wody w Waszej okolicy".
Zatem kolejne mydlenie oczu konsumentów nie znających się na rzeczy. Typowy odbiorca wody nie wie przecież, że mętność, która ma tutaj świadczyć o złej jakości wody, nie jest tak szkodliwa jak niewidoczne i niewyczuwalne związki chemiczne, których nie usunie z wody żaden Zakład Wodociągowy. Nie wszyscy wiedza również, że im więcej chloru w wodzie tym więcej powstaje w niej związków rakotwórczych.
W zakładach wodociągowych usuwa się z wody tylko nieszkodliwą dla zdrowia mętność oraz dezynfekuje się ją (najczęściej chlorem) celem unie-szkodliwienia bakterii. Związki chemiczne rozpuszczone w wodzie przechodzą w 100% przez wszystkie kolejne etapy oczyszczania wody w tych zakładach.I na koniec przytoczę ostanie zdanie z omawianego artykułu, zdanie, które również stanowił jego zamknięcie:
"Na zakończenie przeglądu zagadnień związanych z Laboratorium Jakości wody należy stwierdzić, że mają profesjonalnych pracowników, nowoczesne urządzenia i oprogramowanie do zarządzani danymi możemy spać spokojnie - przez 7 dni w tygodniu ktoś czuwa, aby woda w naszych kranach była bezpieczna i jak najlepszej jakości".
Podsumowując pragnę przyznać, że Zakłady Wodociągowe wypuszczając w świat takie teksty, dobrze starają się sprzedać swój kiepski towar jakim jest woda. Na szczęście dzięki wolności słowa oraz dzięki niestrudzonej pracy ogromnej rzeszy sprzedawców nowoczesnych urządzeń do oczyszczania wody, rośnie wiedza oraz świadomość konsumentów wody pitnej. Wiedza polskiego społeczeństwa na temat groźby wody pitnej z kranów powiększa się wyraźnie dzięki coraz liczniejszym artykułom prasowym. Dziś nie jest łatwo opowiadać konsumentom wody bajki o jej czystości. Dziś coraz trudniej będzie Zakładom Wodociągowym sprzedawać swój kit.
Od ponad pół wieku zakłady wodociągowe w Polsce produkują wodę pitną z surowca, który do takich celów w ogóle się nie nadaje.20. WODA Z KRANU
Surowcem do produkcji wody pitnej jest najczęściej woda powierzchniowa zakwalifikowana do III klasy czystości lub pozaklasowa. Woda taka zawiera zanieczyszczenia:
- naturalne, pochodzące ze ścieków komunalnych
- przemysłowe, pochodzące z nieczyszczonych ścieków przemysłowych
- z motoryzacji
- z chemizacji rolnictwa
- ze składowisk śmieci
- z opadów atmosferycznych
- wypłukiwane z naturalnych złóż skalnych
Ogromna część zanieczyszczeń wody (szczególnie ta rozpuszczona w niej) jest tradycyjnymi metodami po prostu nieusuwalna. W celu zapobiegania epidemiom stosuje się skuteczne dawki chloru do dezynfekcji surowca. Jesteśmy zatem zmuszeni wypijać z wodą kranową setki związków chemicznych, których ilość przekracza dzisiaj do 1000 mg na 1 litr wody. Następstwem uzdatniania wody pitnej są nowe związki chemiczne, których w surowcu dostarczanym do zakładu uzdatniania wody nie było. Przykładem takich związków są:
- AKRYLOAMID
- EPICHLOROHYDRYNA
- TRIHALOMETANY
Dowiedzmy się trochę o tych związkach.
Akryloamid
Związek dodawany w zakładach produkcji wody pitnej oraz w oczyszczalniach ścieków przemysłowych i komunalnych. Przy spożywaniu tego związku w stężeniach powyżej dozwolonych może nastąpić:
- uszkodzenie układu nerwowego
- zmiana składu krwi
- osłabienie i brak koordynacji ruchów kończyn dolnych
- porażenia
- choroby raka
Epichlorohydryna
Jest dodawana do wody w zakładach produkcji wody pitnej i w oczyszczaniach ścieków przemysłowych i komunalnych. Przy spożywaniu tego związku w dawkach powyżej dozwolonych może pojawić się:
- podrażnienie skóry
- podrażnienie żołądka i oczu
- podrażnienie wątroby i nerek
- uszkodzenie centralnego układu nerwowego
- zmiany we krwi
- rak
Trihalometany
Trihalometany są produktami ubocznymi dezynfekcji wody chlorem, który reaguje z naturalnie występującymi kwasami huminowymi i taninowymi. Do najbardziej groźnych trihalometany zalicza się:
- chloroform
- bromoform
- dibromochlorometan
- bromodichlorometan
Przy spożywaniu trihalometanów w większych stężeniach następuje:
- uszkodzenie wątroby
- uszkodzenie nerek
- choroby raka
Jeśli w niniejszym artykule skupiliśmy się na jakości wody pitnej pochodzącej z zakładów wodociągowych, to nie oznacza to, że woda pochodząca ze studni jest lepsza. Otóż woda studzienna nie jest w ogóle obrabiana, a jedynym sposobem na przygotowanie jej do picia jest gotowanie. W Polsce połowa społeczeństwa spożywa wodę pochodzącą z zakładów wodociągowych (źródło: wody powierzchniowe), a pozostałam połowa pije wodę ze studni (źródło: wody gruntowe). Tylko znikoma część społeczeństwa (około 2%) posiada dostęp do wód głębinowych.
Częstość zgonów z powodu raka jest w Polsce dwukrotnie większa niż średnio na świecie. Mamy więc do czynienia z epidemią raka, a opinia publiczna nie jest informowana o rozmiarach ponoszonych ofiar. Liczba zmarłych z powodu raka jest wielokrotnie wyższa nie tylko od liczby zabitych w wypadkach drogowych, ale nawet od liczby rannych w tych wypadkach. Stanowisko Komisji Ochrony Środowiska Senatu RP w sprawie jakości wody do picia JEŚLI NIE CHCEMY SIĘ TRUĆ WODĄ, TO MAMY TYLKO JEDNO ROZWIĄZANIE - OSMOZA ODWRÓCONA21. ORGANOLEPTYCZNA OCENA JAKOŚCI WODY
Ocena organoleptyczna wody polega na ocenie za pomocą zmysłu wzroku, smaku i węchu. Korzystając ze zmysłu wzroku człowiek potrafi oceniać barwę lub mętność wody.
Barwa. Przepływając przez rozmaite twory geologiczne oraz przez pokłady żywej lub gnijącej materii organoleptycznej, woda nabiera różnych barw. Również sieć wodociągowa orz instalacje domowe mają nie mały udział w zabarwieniu wody. Najbardziej uciążliwe jest zabarwienie wody wynikające z nadmiaru żelaza i manganu, a do najbardziej niebezpiecznych należy zabarwienie dowodzące nadmiaru miedzi w wodzie.
W wodzie zawieszone są często cząstki nierozpuszczalnych substancji organicznych i nieorganicznych jak:
- piasek
- iły
- gliny
- humusy
- konglomeraty bakterii, pleśni i alg
Woda gruntowa zasilająca studnię mętnieje często po silnych opadach deszczowych, które przepłukują zlewisko studni. Woda wodociągowa nabiera często mętności z powodu skorodowanych i zamulonych rur przesyłowych. Piasek wypływający z kranu wraz z wodą jest rzucającym się w oczy przykładem niskiej jakości wody, której spożycie może spowodować nagłe i masowe zagrożenie zdrowia.
Zapach i smak. Również obcy zapach i smak może każdy człowiek wyczuwać w wodzie nie korzystając ze specjalistycznych przyrządów pomiarowych. Najczęściej spotykanym i odpychającym smakiem w wodzie jest smak chloru, używanego od wielu lat do dezynfekcji wody. Obecność chloru w wodzie pociąga za sobą skutki uboczne w postaci:
- podrażnienia, suchości i pękania skóry
- obniżenia odporności skóry na zakażenia grzybicami i drożdżami
- marskość wątroby
- białaczkę
- guzy chłoniakowe
Ponieważ aktywny chlor reaguje z wieloma związkami chemicznymi zawartymi w wodzie i tworzy z nimi nowe związki, niestety często rakotwórcze, stąd do ubocznych skutków chloru w wodzie doszły w ostatnich latach:
- rak pęcherza moczowego i prostnicy oraz - rak wątroby i nerek
Badania naukowców amerykańskich oraz niemieckich dowiodły zwiększoną ilość chloru w organizmach kobiet chorujących na raka piersi. Zmysł węchu ostrzega nas również przed wodą cuchnącą fenolem, benzyną, naftą, a także fekaliami. W czasie gorącego lata wyczuwamy często w wodzie stęchłozgnilny odór powstały w wyniku nasilonego rozwoju glonów i bakterii.
Podkreślić jednak należy, że wszystko to, co potrafimy w wodzie stwierdzić za pomocą naszych zmysłów, to tylko znikoma część tego co w niej jeszcze jest. Bowiem wszystkie nie rozpuszczone w wodzie części, które są odpowiedzialne za jej mętność (piaski, iły itp.) są raczej nieszkodliwe dla naszego zdrowia. Najbardziej szkodliwe są rozpuszczone w niej i niewidoczne związki chemiczne, z których zdecydowana większość nie jest wyczuwalna żadnym z ludzkich zmysłów. Zwróćmy uwagę na fakt, że zmysłem smaku lub węchu potrafimy stwierdzić w wodzie tylko:
- chlor
- żelazo i mangan
- fenole
- benzynę i naftę
czyli zupełnie niewiele związków, jeśli zważyć, że przebywa ich w wodzie ponad 2 500. Ponad 97% związków chemicznych rozpuszczalnych w wodzie jest absolutnie niewidocznych i niewyczuwalnych przez nasze zmysły. Nikt nie zna smaku oraz zapachu ołowiu, rtęci, chromu i kadmu (metale śmierci), azotanów, pestycydów, groźnych i rakotwórczych węglowodorów aromatycznych. Setki takich związków znajdują się w wodach gruntowych, powierzchniowych, ale również kranowych, ponieważ żadna z tradycyjnych metod jej oczyszczania nie jest w stanie usunąć ich. Dziś znamy tylko jedną skuteczną metodę, która potrafi usunąć z wody groźne związki chemiczne - osmoza odwrócona.
Nie zapominajmy, że według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej. Może warto się zatem zastanowić nad tym, czy to nie woda pitna w Polsce jest głównym winowajcą najwyższej umieralności ludzi w Europie - życie ludzi w Polsce jest 10% krótsze niż ludzi żyjących na Zachodzie. Zastanówmy się również nad tym, czy to nie woda jest odpowiedzialna za najwyższą na świecie umieralność na raka.
Współczesna medycyna coraz rzadziej wykrywa przyczyny naszych chorób, a tylko je zalecza. A może źródłem tych chorób jest skażona woda pitna?22. TO TAM WYLEWA SIĘ ŚCIEKI DO RZEKI?
Pewien drobny epizod, który wydarzył się parę lat temu, bardzo zmienił moją opinię na temat świadomości nas - Polaków w kwestii jakości wód powierzchniowych (czytaj: rzecznych). Otóż zdarzyło mi się kiedyś opowiedzieć w kręgu znajomych pewną zabawną historyjkę z mojego życia. Kiedy brałem udział w studenckiej wyprawie do Indii, wylądowaliśmy w środku lata nad rzeką Tygrys w Iraku. Niebywały upał, 50°C w cieniu, czyli temperatura dla nas, wychowanych w innych szerokościach geograficznych, nie do wytrzymania. Zatem wiele nie myśląc wskoczyłem z innym kolegą do wspomnianej rzeki z zamiarem przepłynięcia na drugi brzeg. Gdy zanurzaliśmy się w wodzie (jej widok i zapach nie był przyciągający) nie spodziewaliśmy się, że mniej więcej na środku szerokiej w tym miejscu rzeki zastanie nas mocny prąd, z którym musieliśmy nieźle powalczyć. Na szczęście młodsi wtedy i pełni sił pływacy daliśmy jakoś rady i resztką sił wyszliśmy na brzeg po drugiej stronie rzeki. Ale tutaj pech; wyszliśmy na brzeg miejscu, w którym do rzeki wpadały ścieki z pobliskiego miasta. Ciekawy był widok - na naszych głowach fekalia, na mojej szyi papier toaletowy itd., itp. Wybaczcie, ale nie mam ochoty pisać o tym szczegółowo. Jednak my szczęśliwi i zadowoleni, bo przeżyliśmy tą ryzykowną eskapadę.
Gdy skończyłem tę opowieść, pewna starsza, już siwiutka pani odezwała się w ten sposób: "To tam wylewa się ścieki do rzeki?"
Okazało się, że ta pani, która żyje w Polsce od ponad 70 lat nie wie dotąd, że to nie tylko tam w Iraku i innych krajach słabo rozwiniętych wylewa się ścieki do rzek, ale wylewa się je również w Polsce. I tak dzieje się wszędzie na świecie. Problem w tym, że różne kraje, zależnie od ich gospodarności oraz troski o poziom zdrowia społeczeństwa różnie te ścieki oczyszczają zanim poślą do środowiska. U nas w Polsce oczyszczanie ścieków pozostawia wiele do życzenia. Połowa miast polskich powyżej 100 000 mieszkańców nie posiada żadnych oczyszczalni. Na wsiach (i nie tylko) polowa mieszkańców Polski nie ma dotąd żadnej kanalizacji. Efekty takiego postępowania przecież znamy; w naszych rzekach nie posiadamy od lat wód I klasy czystości. Mało jest wód drugiej klasy, a zdecydowana większość, to klasa III (około 33%) i wody pozaklasowe (60%).
Przypominam, że zgodnie z ustawą Ministra Ochrony Środowiska (podobną zresztą, jak we wszystkich cywilizowanych państwach świata) do celów wodociągowych powinny być ujmowane tylko wody I klasy czystości, bowiem tylko z takich wód, tylko z takiego surowca zakłady wodociągowe zdołają wyprodukować czystą, zdrową i bezpieczną wodę do picia. Ze ścieków nie zrobią czystej wody, tego nie potrafi żaden zakład wodociągowy na świecie. Dzisiaj istnieje tylko jedna metoda, która zdoła wydobyć ze ścieków zdrową wodę - to osmoza odwrócona.
Jeśli ktoś nie docenia znaczenia wody, którą spożywa, to tak jakby świadomie rujnował swoje zdrowie i skracał swoje życie. doc. dr Michał Tombak23. 100 LITRÓW ZDROWEJ WODY ZA 1 ZŁOTÓWKĘ
Od zakończenia II wojny światowej nigdy wcześniej nie mówiło się w mediach tak dużo o złej jakości wody co dzisiaj. Nigdy wcześniej woda w kranach i studniach nie była taka zła. Po raz pierwszy po wojnie również Najwyższa Izba Kontroli wzięła jakość wody pitnej pod swoje lupy.
Nigdy wcześniej nie sprzedawano w sklepach tak ogromnych ilości wody do picia. Obecnie w Polsce notujemy ponad 600 wód mineralnych, a ich producentom jest niezmiernie łatwo docierać do nich, bo zmieniona norma, dotycząca tych wód, jest bardzo tolerancyjna - od wody mineralnej niskozmineralizowanej wymaga się, aby zawierała od 0 (!!!) do 500 mg pierwiastków mineralnych w 1 litrze wody. I w ten oto sposób dzisiaj woda z każdego polskiego kranu, z każdej studni, z każdego stawu, jeziorka, bajorka i źródełka jest mineralna. Bo taka jest norma.
Ale dajmy teraz tej normie spokój i skupmy się na swojej pracy. Otóż wody oferowane w sklepach kosztują różnie - od 0,80 do 1,00 zł za litr. Jeśli w dużych marketach ujrzysz wodę po 0,60 zł/litr, to podobno (tak twierdzą handlowcy z konkurencji) jest to już dumping. Również wody dowożone przez rozmaite firmy do domów i instytucji (najczęściej w 19 litrowych pojemnikach) kosztują w okolicach 0,80 zł za litr (tu koszty transportu są jeszcze wyższe, bo mniejsze ilości wody dowozi się do wielu rozsianych w terenie punktów odbioru).
A jak mają się ceny wody osmotycznej proponowanej przez Hydropure Polska. No to policzmy: skoro koszt wymiany kompletu filtrów ochronnych wynosi około 160,- zł ( od 145,- zł do 166,- zł, zależnie od modelu) raz na pół roku, to znaczy, że dziennie wymiana taka kosztuje klienta 1 zł. Za tą złotówkę można kupić w sklepie w najlepszym przypadku 1,5 litra wody o niepewnej jakości.
W obecnych czasach tylko urządzenia osmotyczne potrafią skutecznie usunąć z wody toksyczne związki chemiczne. prof. dr hab. Zbigniew Jethon,Akademia Medyczna, Wrocław
A ile możemy mieć wody osmotycznej posiadając odpowiednie urządzenie w domu? Otóż "skolko ugodno", jak mawiają nasi przyjaciele zza Buga. Zależnie od wielkości membrany wydajność urządzenia wynosi od 50 (membrana 25 GDP) do 200 (membrana 100 GPD) litrów na dobę. Membrany Hydropure Polska są najtańsze na polskim rynku, bowiem sprzedajemy ich najwięcej.
Zatem urządzenia osmotyczne łatwo dają więcej czystej, zdrowej i bezpiecznej wody, niż jej potrzeba. Załóżmy, że nasz klient potrzebuje dziennie tylko 5 litrów wody osmotycznej. Wówczas każdy litr będzie go kosztować 20 groszy. Gdy odpada konieczność chodzenia po drogą wodę do sklepów i dźwigania jej do naszych mieszkań, gdy w kuchni zamontowany jest kranik z osmotyczną, tanią wodą, wówczas częściej sięgamy do niej i zużywamy jej więcej. Bowiem wtedy używamy jej nie tylko do kawy i herbaty lecz gotujemy w niej zupę i ziemniaki, robimy z niej kostki lodu, myjemy w niej zęby, włosy, nawet niemowlaki itd., itp.
Gdy zużycie wody osmotycznej rośnie, spada koszt 1 litra, bo w przypadku zużycia 20 litrów na dobę dzielimy naszą złotówkę na 20 części, a wtedy 1 litr wody kosztuje tylko 5 groszy. A ile kosztuje litr wody w biurze, restauracji lub przedszkolu, gdzie jej zużycie wynosi 100 litrów na dobę? Widzę, że już dawno policzyłeś mimo, że nie lubiłeś w szkole matematyki - tak, zgadza się - tylko 1 grosik!
Droga Koleżanko, drogi Kolego, chyba dostrzegasz, że z osmozą odwróconą już teraz nie wygra żadna konkurencja. Mówiąc "już teraz" myślimy o tym, że w przyszłości woda osmotyczna będzie jeszcze tańsza, bowiem wraz z zagęszczaniem sieci serwisowej będą malały koszty serwisu. Nasze urządzenia są ciągle najtańsze w Polsce.
Przemysłowe zatrucie wody jest najgroźniejsze, bowiem związki chemiczne zawarte w wodzie nie ulegają degradacji w procesie jej uzdatniania i oczyszczania. Te zanieczyszczenia można usunąć wyłącznie indywidualnie, w domu, przez zastosowanie specjalnych filtrów osmotycznych, które je zatrzymują. dr n. med. Danuta Myłek,alergolog, członek naukowy
American College of Asthma
24. CYRK Z WODAMI MINERALNYMI W POLSCE
Woda jest najbardziej rozpowszechnionym składnikiem skorupy ziemskiej. Pokrywa ona ponad 70% powierzchni naszego globu (morza, oceany, rzeki itd.), ale mało kto zastanawia się nad tym, że woda wypełnia również każdą pustkę w skorupie ziemskiej (szczeliny, groty, gąbczaste w swojej budowie piaski, iły itd.). Nieważne w jakim miejscu na ziemi zaczynamy wiercić otwór głębinowy, to bądź pewny, że w końcu dowiercimy się do wody, nawet na pustyni. Różna jest oczywiście głębokość jej zalegania, bo to zależy od budowy geologicznej skał w danym miejscu. Takich otworów wywiercono w ostatnim stuleciu w Polsce dziesiątki tysięcy, szczególnie że dzięki nowoczesnym maszynom i technologiom, wiercić możemy je dzisiaj szybciej i taniej. W ten sposób znaleziono w Polsce dziesiątki tysięcy wód głębinowych zalegających w różnych miejscach kraju. Ale nie każda z tych wód głębinowych nadaje się do picia, bowiem zdecydowana większość z nich zawiera w sobie zbyt dużo minerałów i pierwiastków. Najbardziej powszechnym w przyrodzie pierwiastkiem, który degraduje wodę głębinową jako wodę pitną jest żelazo. Ale nie brakuje wód głębinowych z nadmiarem siarki, arsenu, manganu lub fluoru. Istnieją również wody głębinowe o dużej koncentracji pewnych soli mineralnych, które wolno spożywać tylko po konsultacji z lekarzem - są to tzw. wody lecznicze.
Pierwszą wodę mineralną znaleziono w Polsce około 200 lat temu. To znana "Krystynka" z Ciechocinka. Przez następne dziesiątki lat znaleziono następne źródła wód mineralnych i jeszcze nie tak dawno (do roku 1992) mieliśmy zarejestrowanych 28 (tylko!!!) takich wód w Polsce. To znane wszystkim Nałęczowianka, Kryniczanka, Buskowianka, Anka, Staropolanka itd.
Źródła tych wód mineralnych są eksploatowane od dziesiątków lat (te najstarsze od 200 lat). W ostatnich latach wydobycie wód mineralnych wzrosło kilkadziesiąt razy, bowiem stały się szczególnie modne. Z kolei moda na wody mineralne też ma swoje uzasadnienie - wody z kranu i studni coraz rzadziej nadają się do picia.
Ale zastanówmy się, co dzieje się w głębi ziemi, gdy nieustannie pompuje się na powierzchnię ogromną ilość cennych wód mineralnych. Otóż w miejsce wypompowanej wody mineralnej musi napłynąć inna woda, mianowicie ta z powierzchni. A jaka jest woda powierzchniowa wiemy wszyscy bardzo dobrze. W ten oto prosty sposób rabunkowa gospodarka wodami mineralnymi w Polsce doprowadziła do ich wyniszczenia. Przecież każdy metr sześcienny wydobytej z głębi wody mineralnej został natychmiast uzupełniony inną wodą - gorszą wodą sąsiadującą na tej samej głębokości oraz wodą napływającą od góry (woda powierzchniowa)
A jaki mamy teraz efekt takiej rabunkowej gospodarki wód mineralnych w Polsce? Najpierw przypomnijmy sobie, że definicja wody mineralnej na całym świecie jest taka sama i mówi, że wodą mineralną jest taka woda głębinowa, która:
- zawiera minimum 1000 mg pierwiastków życia w 1 litrze wody
- zawarte w tej wodzie pierwiastki tworzą ze sobą odpowiednie stosunki ilościowe
Taka norma obowiązywała również w Polsce bliska 200 lat. Ale w 1992 roku obniżono próg ilościowy z 1000 mg/l na 200 mg/l. Od tego momentu zaczęły pojawiać się w Polsce w szybkim tempie nowe wody mineralne, o których wcześniej nikt nigdy nie słyszał. Okazało się bowiem, że warunki tej nowej normy spełniają wody wielu stawów, studni, a nawet wody kranowe. Wystarczyło zatem pokazać w odpowiednim laboratorium, że woda ze stawu zawiera 200 mg pierwiastków życia w 1 litrze, pokazać, że nie zawiera za dużo ołowiu, pestycydów, azotanów itp. (zgodnie z polską normą dotyczącą wody pitnej i gospodarczej) i zameldować ją w Państwowym Zakładzie Higieny w Poznaniu. Oczywiście sprytni producenci takich wód mineralnych nie przyznają się do tego, że ich woda pochodzi z przydomowego stawu, tylko dają im przyciągające nazwy typu "Jordanka Zdrój", "Pasikurowianka Zdrój" itp. Bardzo szybko pojawiło się w polskich sklepach ponad 1 000 nowych wód mineralnych.
W roku 1997 nastąpiła kolejna zmiana w ustawie dotyczącej wód mineralnych i w ten sposób mamy dziś trzy rodzaje tych wód w Polsce, odpowiednio do zawartości pierwiastków życia w 1 litrze wody:
- wody niskozmineralizowane - zawierające od 0 (!!!) do 500 mg/l
- wody średniozmineralizowane - zawierające od 500 do 1500 mg/l
- wody wysokozmineralizowane - zawierające powyżej 1500 mg/l
A co to oznacza? Ano to, że w świetle nowej normy woda z każdego kranu oraz każdej studni w Polsce jest mineralna. Przecież już najmniejsza ilość soli mineralnych w wodzie kwalifikuje są do wody mineralnej niskozmineralizowanej.
Zatem istny raj dla producentów i handlowców wód mineralnych. Bowiem jasne jest że nawet w najbardziej ubogiej w minerały wodzie kranowej, studziennej itd. minerały są. I już najmniejsza ich ilość w wodzie pozwala zarejestrować ją jako wodę mineralną niskozmineralizowaną. Stąd nadal przybywa tych wód na półkach sklepowych. Dziś największą trudność stwarza producentom wymyślanie kolejnych nazw na etykietach. Jeszcze nie tak dawno starali się oni sugerować w swoich nazwach pochodzenie tej wody z jakiegoś tam zdroju. Okazało się szybko, że mamy w Polsce więcej zdrojów niż miast i miasteczek. Dziś następuje nowa moda - duże sklepy handlowe posiadają swoje własne wody jak "Marino", "Tesco" itp. Zatem po co wysilać się i kłamać, że woda pochodzi z jakiegoś tam zdroju, skoro ludzie coraz rzadziej wierzą w te bajki. Teraz gwarantem dobrej jakości wody ma być sama nazwa renomowanego sklepu. A że woda pochodzi z kranu - przecież przeciętny zjadacz chleba o tym nie wie.
Nie zdziwię się, że w najbliższej przyszłości pan Kowalski albo rodzina Zielińskich napełniać będą butelki w swoim mieszkaniu - oczywiście kranówką. Przecież jest to woda mineralna niskozmineralizowana. Pozostałe warunki dla wody pitnej są również spełnione, więc o co chodzi, wszystko zgodnie z prawem. Taka woda będzie przypuszczalnie tańsza, bo Kowalski i Zielińscy będą mogli ręcznie roznosić taką "wodę mineralną" z kranu swojej dzielnicy. Odpadną pośrednicy typu hurtownia czy sklep detaliczny, odpadnie również drogi transport na duże odległości. A w Polsce pojawią się kolejne tysiące nowych wód mineralnych jak: "Woda mineralna Kowalski" lub "Woda mineralna Zieliński Zdrój".
25. WODA JEST WSZĘDZIE
Woda otacza nas zewsząd; gdy spojrzysz na smaczne jedzenie, zbiera ci się ślina w buzi. Gdy płaczesz albo śmiejesz się, pojawiają się łzy w oczach. W czasie upalnej pogody albo przy dużym wysiłku pocisz się - woda wychodzi przez pory twojej skóry i reguluje temperaturę ciała. Ponadto woda rozpuszcza i transportuje pożywienie w twoim organizmie oraz wypłukuje z niego to, czego nie można wykorzystać. Wszystkie istoty żywe - ludzie, zwierzęta i rośliny - potrzebują regularnie wodę aby żyć i rozwijać się. Woda jest środkiem do życia i przeżycia.
Ale wodę spotykamy również w innych miejscach; czy brałeś kiedyś prysznic w deszczowej ulewie, czy biegłeś kiedyś po trzeszczącym śniegu lub lodzie na stawie, czy biegłeś rano po trawie mokrej jeszcze od rosy? A czy znasz jeszcze takie stawy, rzeki czy jeziora, gdzie w kryształowo czystej wodzie możesz nurkować do samego dna? Niestety, nasze rzeki i jeziora są dziś tak zanieczyszczone, że nie pozostaje nam nic innego jak korzystanie ze sztucznych basenów i kąpielisk. Ale i tutaj mocno chlorowana woda nie ma swojej naturalnej klarowności, a głębokość dna basenu musimy często odczytywać na jego murach.
26. TRUJĄCE RZEKI
"Ryby w Tamizie nie potrzebują operacji zmiany płci. Na zlecenie BBC wykonano badania dowodzące, że same zmieniają płeć - na żeńską. Wody tej rzeki zakażono bowiem żeńskim hormonem. Wszystkiemu winne są pigułki antykoncepcyjne z silną dawką estrogenu, który wraz z moczem przedostaje się do rzeki. Najgorsze jest to, że skażenie może mieć wpływ na rozrodczość Anglików. 1/3 wody pitnej w Wielkiej Brytanii pochodzi z rzek."
Artykuł tej treści pojawił się około pół roku temu w gazetach angielskich, a w ostatnich miesiącach pokazał się w kilku czasopismach w Polsce. Tylko wiedzieć należy, że opisany w powyższym artykule problem nie dotyczy wyłącznie Wielkiej Brytanii. Ten problem mamy wszyscy, bo również w innych krajach (nie wykluczając Polski) spożywane są pigułki antykoncepcyjne. Podobne badania przeprowadzono w 2001 roku w Niemczech - tam stwierdza się takie dawki antybiotyków w wodach kranowych (ich źródłem są również lekarstwa aplikowane tysiącom pacjentów), że zdrowi ludzie spożywający taką wodę stają się na pewne antybiotyki odporni.
Nasze polskie rzeki należą do najbardziej skażonych w Europie. Roi się w nich od trujących związków chemicznych, w tym również rakotwórczych. W krajach zachodnich już od dawna przestrzega się ludzi przed wodą z kranu, która nie nadaje się do picia. Tam już od wielu lat obywatele wiedzą, że ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej. Tam już od dawna wiadomo, że w chwili obecnej istnieje tylko jeden sposób na usunięcie chemii z wody pitnej - osmoza odwrócona. Cieszmy się zatem, że urządzenia osmotyczne zdobywają u nas w Polsce coraz więcej zwolenników, szczególnie, że są one coraz tańsze.
27. CHEMIA - NAJWIĘKSZY WRÓG WSPÓŁCZESNOŚCI
Przez szereg milionów lat ludzkość nic nie wiedziała o istnieniu bakterii. Z tego powodu ludzie nie potrafili zapobiegać wielu chorobom i epidemiom. Największe epidemie pochłaniały miliony istnień ludzkich - podczas epidemii cholery w XVIII wieku zmarło w Hiszpanii 20 milionów ludzi. Bakterie znajdują się wszędzie - w powietrzu, w pożywieniu i w wodzie. A dlaczego człowiek przez długie wieki nie potrafił się przed nimi bronić? Odpowiedź jest prosta; bo ich nie widział. Dopiero dwa wieki temu powstała nauka o bakteriach, a dzięki ich bliższemu poznawaniu nauczyliśmy się zapobiegać chorobom wywoływanym przez nie.
Takich niewidocznych wrogów nie brakuje nam w otoczeniu. Weźmy na przykład promieniowanie ultrafioletowe, które emitowane jest przez słońce. Wiedzieć należy, że przez nadmierne opalanie się można nabawić się raka skóry.
A Czernobyl? Czy po wybuchu tamtejszego reaktora atomowego (niedawno obchodziliśmy 16 rocznicę tego wydarzenia) ktokolwiek widział, czuł czy też mógł powąchać niebezpieczne promienie atomowe emitowane po katastrofie reaktora? Skutki tego promieniowania odczuwają tysiące ludzi po dzień dzisiejszy (noworodki bez rąk, bez nóg itd., itp.).
Piszemy o tych otaczających nas zewsząd, niewidocznych wrogach dlatego, bo ludzkość musi się szybko nauczyć, że od niedawna mamy do czynienia z nowym wrogiem - z tysiącami związków chemicznych, których najwięcej jest niestety w wodzie. Ten wróg jest stosunkowo młody, bowiem intensywna chemizacja przemysłu, rolnictwa i w ogóle życia współczesnego tak naprawdę rozpoczęła się dopiero w latach 60 ubiegłego wieku. A przecież życie biologiczne na Ziemi trwa już wiele milionów lat i przez cały poprzedni okres nie znaliśmy żadnych związków chemicznych w wodzie z wyjątkiem minerałów pochodzących z naturalnego rozpuszczania skał skorupy ziemskiej.
Dzisiaj musimy sobie uprzytomnić, że wszystkie bez wyjątku, związki chemiczne, które produkujemy w tysiącach fabryk prędzej czy później trafiają do środowiska naturalnego człowieka. W tym środowisku podstawowym składnikiem jest woda gruntowa lub powierzchniowa (to one stanowią podstawowe źródła wody pitnej), a woda jest najlepszym rozpuszczalnikiem w przyrodzie. W niej bardzo łatwo rozpuszczają się wszelkie odpady wypełniające tysiące śmietnisk komunalnych i dzikich. Woda deszczowa natychmiast rozpuszcza w sobie wszystkie pestycydy oraz nawozy sztuczne, które w milionach ton wysypuje się (i wylewa) na nasze pola, łąki i lasy. Ta sama woda spłukuje brudy i pyły z dachów, ulic itp. i zabiera je kanałami burzowymi prosto do rzek. W tych rzekach lądują wszystkie ścieki komunalne z naszych domostw, a w tych ściekach jest wszystko to, co my sami wylewamy w toaletach (również nasze odchody), w kuchniach, łazienkach, itd. Pomyśl, że wszystkie mydła, proszki do prania, kosmetyki - wszystko to za chwilę znajdzie się w pobliskiej rzece. Z tej samej rzeki zakłady wodociągowe czerpią wodę, którą później pijemy z kranu. O tym jak łatwo zakłady wodociągowe usuwają z wody nierozpuszczone w niej części (tzw. mętność wody) i jak łatwo hamują rozwój bakterii (dezynfekcja chlorem), a jednocześnie przepuszczają wszystkie r ozpuszczone w wodzie związki chemiczne, będziemy pisać w następnych artykułach.
Skutki spożywania z wodą pitną niebezpiecznych związków chemicznych pojawiają się dopiero po wielu latach, niekiedy w przyszłych pokoleniach, dlatego nikt nie kojarzy przyczyn tych chorób z jakością tej wody.Warto wiedzieć, że dzisiejsza nauka chemii zna ponad 6 milionów różnych związków chemicznych. Wśród nich jest ponad 2 300 takich, które łatwo i szybko rozpuszczają się w wodzie. A wśród tych 2 300 związków jest aż 97% takich, które nie są wyczuwalne żadnym ze zmysłów ludzkich (nie mają wyglądu, smaku i zapachu). Nikt nie wie jak wygląda w wodzie ołów, rtęć, chrom czy aluminium. Nikt nie zna ani smaku ani zapachu azotanów, pestycydów, chlorobenzenu lub DDT w wodzie. A tymczasem wszystkie te związki oraz setki innych, niemniej trujących, znajdują się w naszych wodach pitnych z kranu lub ze studni. Setki związków chemicznych, których nie widać oraz nie czuć. Obecna norma określająca warunki, jakim powinna odpowiadać woda pitna, dopuszcza ponad 1000 mg związków chemicznych w jednym litrze. Norma ta wymienia około 70 najbardziej niebezpiecznych związków chemicznych oraz ich dopuszczalne ilości w wodzie pitnej, ale nie są to wcale wszystkie związki występujące w niej, lecz tylko te najbardziej szkodliwe (na Zachodzie bada się dzisiaj wodę na obecność ponad 250 związków).
Dzisiejsze społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy z wielkiego niebezpieczeństwa jakie niesie z sobą woda pitna nafaszerowana chemią. Mało wiemy na ten temat, bo tej chemii nie widać, a jeśli ktokolwiek o tym mówi lub pisze, to władze odpowiedzialne za tę sytuację (zakłady wodociągowe oraz sanepidy) żywo zaprzeczają. A pokazanie tej chemii w wodzie wymaga odpowiednich przyrządów badawczych oraz dużych nakładów finansowych na te badania. Reklama i propaganda wmawia ludziom, że w wodzie pitnej są przede wszystkim minerały, a chemii, to owszem, ale tylko trochę i czasami.
Zatem uczmy się usilnie sami poznawać prawdę o wodzie, bo aby do niej dotrzeć wystarczy przypomnieć sobie tylko podstawowe wiadomości z fizyki, chemii oraz biologii. Powtarzam - podstawowe wiadomości, bowiem tylko te nabyte już w szkole podstawowej*. I zapamiętajmy: w Polsce mężczyźni umierają o 9 lat szybciej , natomiast kobiety o 6 lat szybciej niż mężczyźni oraz kobiety na Zachodzie Europy. Pamiętajmy również, że należymy do krajów o najwyższej zachorowalności i umieralności na raka (na raka umiera u nas więcej ludzi niż jest rannych w wypadkach samochodowych).
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie ma żadnego interesu w tym co głosi już od ponad 15 lat, a mianowicie:
"PONAD 80% WSPÓŁCZESNYCH CHORÓB MA BEZPOŚREDNI ZWIĄZEK Z JAKOŚCIĄ WODY PITNEJ."28. OCZYSZCZANIE WODY W ZAKŁADACH WODOCIĄGOWYCH
Około 50% społeczeństwa polskiego pije z kranów wodę, która pochodzi z zakładów wodociągowych, 48% (!!!) Polaków pije wodę ze studni, a tylko 2% - wodę głębinową. Zakłady wodociągowe zaczęto budować ponad 100 lat temu, niedługo po odkryciu bakterii, którego dokonał francuski uczony Ludwik Pasteur (1822-1895). Zadaniem tych zakładów była dezynfekcja (zapobieganie gwałtownemu rozmnażaniu się) bakterii, które do czasu ich odkrycia były źródłem wielu groźnych chorób i epidemii.
Problem jednak w tym, że wymyślone ponad 100 lat temu zakłady wodociągowe do dziś pracują w ten sam sposób, bowiem technologia oczyszczania wody jest w nich ciągle taka sama. A przecież nie wolno nam zapominać, że od kilkudziesięciu lat mamy w wodzie nowego wroga, również niewidocznego i niemniej groźnego niż bakterie. Tym wrogiem jest otaczająca nas zewsząd i rozpuszczona w wodzie chemia.
Zakłady wodociągowe nigdy nie usuwały z wody związków chemicznych i nie będą tego robiły, bo żadna z tradycyjnych metod jej oczyszczania nie jest w stanie tego uczynić.Rozwijająca się w ogromnym tempie nauka chemii tworzy każdego dnia nowe związki chemiczne, wśród których nie brakuje związków groźnych, trujących i rakotwórczych. Dzisiejsi chemicy znają ponad 6 milionów związków, a wśród nich jest ponad 2300 takich, które łatwo i szybko rozpuszczają się w wodzie. Zdecydowana większość związków rozpuszczalnych w wodzie, bo ponad 97%, nie ma żadnego wyglądu, smaku lub zapachu, czyli jest niewyczuwalna przez nasze ludzkie zmysły. Nikt nie zna smaku i zapachu ołowiu, rtęci czy pestycydów w wodzie. Nikt nie widzi azotanów, metali ciężkich i promieniotwórczych, detergentów itd. Setki takich związków dostają się do środowiska naturalnego człowieka, którego podstawowym składnikiem jest woda. Wszystkie ścieki komunalne, przemysłowe oraz rolnicze (nawozy sztuczne i pestycydy) dostają się bezpośrednio do naszych rzek. Wszystkie odcieki ze śmietnisk komunalnych i innych, wody deszczowe spłukujące dachy i ulice spływają również do rzek. W ten sposób rzeki stały się swoistym śmietnikiem dla chemii, która płynie dalej, do morza.
Ustawa Ministra Ochrony Środowiska mówi wyraźnie, że tylko rzeki I klasy czystości mogą być źródłem wód dla zakładów wodociągowych celem przerabiania ich na wody pitne. Bowiem tylko z takiego surowca da się zrobić czystą, zdrową i bezpieczną wodę do picia. Problem w tym, że takich wód powierzchniowych już w Polsce nie ma. Z powodu ich braku oraz braku wód II klasy czystości wodę pobiera się najczęściej z rzek III klasy czystości oraz z rzek pozaklasowych.
Przyjrzyjmy się jak wygląda oczyszczanie wody w zakładach wodociągowych, które, powtarzam, nie zmieniło się od ponad 100 lat. Zanim woda rzeczna dostanie się na rozległy teren tych zakładów, musi przejść przez dużą kratę, która posiada niemałe zadanie - zatrzymują się na niej duże konary drzew, pływające deski, a ostatnio w Krakowie... zdechła krowa. Tak wstępnie "oczyszczona" woda będzie poddana jeszcze dokładniejszej obróbce, którą można podzielić na 4 etapy.
ETAP I - SEDYMENTACJA
Wzburzona w rzece woda niesie ze sobą niemało mułu, drobnego piasku, iłów itd. Zatem wszystko to, co się w wodzie nie rozpuszcza i co powoduje tzw. mętność wody. W zakładach wodociągowych taka mętna woda dostaje się w pierwszym etapie do odpowiednio dużych stawów sedymentacyjnych, przez które płynie ona powoli, leniwie. Dzięki temu niemała ilość sedymentów opadnie na dno tych stawów, a woda stanie się bardziej klarowna. Niestety, rozpuszczona w wodzie chemia nie opadnie na dno stawów sedymentacyjnych lecz popłynie dalej.
ETAP II - KOAGULACJA
Nie wszystkie sedymenty opadną na dno stawów, bowiem w wodzie nie brakuje tych lżejszych, które nadal się w niej unoszą. Ale również na nie wynaleziono metodę - jeśli do takiej wody wsypie się siarczanu żelazowo-aluminiowego, to zdoła on te pływające jeszcze części połączyć ze sobą w małe zlepki, kłaczki. W wodzie utworzą się charakterystyczne żele, w których główną zawartością są lżejsze sedymenty. I nic nie przeszkadzałoby nam w takim sposobie oczyszczania wody, gdyby nie to, że ten wspomniany siarczan żelazowo-aluminiowy jest głównym winowajcą w powstawaniu choroby Alzheimera. Choroby, która na całym świecie czyni coraz większe kręgi, bowiem do tej pory nie wymyślono innego, ale równie skutecznego i równie taniego sposobu usuwania z wody mętności.
Podkreślamy, że również koagulacja służy do poprawy wyglądu wody, a nie jej wartości zdrowotnej. Bowiem również tutaj wszystkie związki chemiczne rozpuszczone w wodzie oraz niezużyty siarczan żelazowo-aluminiowy przejdą dalej.
Uczeni angielscy po przeprowadzeniu wielu badań doszli do wniosku, że to aluminium pochodzące z zakładów wodociągowych (jest tam powszechnie używane w postaci siarczanu żelazowo-aluminiowego) może być główną przyczyną choroby Alzheimera.ETAP III - FILTRY ŻWIROWO-PIASKOWE
Woda po sedymentacji i po koagulacji ma już zdecydowanie lepszy wygląd. To już nie jest ta brunatna, szara lub ciemnozielona ciecz jaka płynie w Odrze, Wiśle, Warcie czy Oławce. Jednak nie jest ona jeszcze krystalicznie czysta, bo pływają w niej małe kłaczki i żele powstałe w koagulacji oraz szczątkowe ilości sedymentów. Ostatnim szlifem wyglądu takiej wody jest jej ostateczne oczyszczanie na mechanicznych filtrach żwirowo-piaskowych. Tutaj odbywa się znane od wieków oczyszczanie mechaniczne, po którym woda osiągnie nieskazitelny, kryształowy wygląd (takiej wody nie można ujrzeć w naszych domach, bo zostaje ona ponownie zamulona w rurach wodociągowych). Ale również tutaj nie wolno nam zapominać, że wygląd wody nie jest dowodem jej pełnej czystości. Chemia nadal w niej pozostała, bowiem rozpuszczonych w wodzie związków chemicznych nie usuną żadne filtry mechaniczne, nawet te najbardziej dokładne. Chemia przechodzi przez takie filtry w 100%!!!
ETAP IV - DEZYNFEKCJA
W żadnym z dotąd opisywanych etapów oczyszczania wody nie czyniono nic co miałoby zapobiec rozmnażaniu się bakterii. Taki etap następuje na końcu i polega on na dezynfekcji wody, która od ponad 100 lat również odbywa się tak samo, bowiem do tego celu używa się do dnia dzisiejszego chloru. Chlorowanie wody powoduje wiele chorób jak:
- podrażnienie, suchość i pękanie skóry
- obniżenie odporności skóry na zakażenie drożdżami
- marskość wątroby
- rak wątroby i nerek
- rak pęcherza moczowego i prostnicy
Badania naukowe w USA i w Niemczech dowiodły większą zachorowalność na raka piersi u kobiet, których organizm zawierał więcej chloru. Najbardziej niebezpieczne okazują się jednak nowe związki tworzone przez aktywny chlor, związki często rakotwórcze.
Chlorowanie wody jest konieczne, aby zapobiec epidemiom chorób wywoływanych przez bakterie. Ten sam chlor tworzy jednak w wodzie pitnej wiele nowych związków toksycznych, w tym rakotwórczych, dlatego obecnie mamy do czynienia z inną epidemią - epidemią raka.Drogie Koleżanki, drodzy Koledzy, związków chemicznych nie usunie z wody żadna z tradycyjnych metod oczyszczania wody. W obecnej chwili istnieje tylko jeden sposób pozbycia się ich - osmoza odwrócona Tymczasem w Polsce zdecydowana większość społeczeństwa wierzy jeszcze, że w wodzie kranowej są przede wszystkim minerały. Wierzą w to, bo tak grzmi zewsząd propaganda oraz reklamy. A te trujące i chorobotwórcze związki, to owszem, również o tym wie społeczeństwo, ale mało kto zna skalę tego zagrożenia. Bardzo ogólnikowy obraz ilości przeróżnych związków chemicznych w wodach pitnych daje nam treść normy dotyczącej warunkom jakim powinna (wcale nie musi!!!) ona odpowiadać. W ostatniej normie, która weszła w życie 4 września 2000 roku ustawodawca nakazuje badać wodę na zawartość około 70 wybranych substancji chemicznych i pierwiastków. Wybranych nie oznacza wszystkich - bada się tylko te najgroźniejsze, podczas gdy na Zachodzie bada się wodę na zawartość co najmniej 250 związków, bo tyle uznano tam za groźne dla zdrowia obywateli.
Nam jeszcze daleko do Zachodu. Świadomość oraz dobra wola naszych władz sanitarnych i innych odpowiedzialnych za obecny stan rzeczy pozostawiają wiele do życzenia. Przerażająca jest również świadomość naszego społeczeństwa w kwestii zagrożenia płynącego wraz z wodą pitną.
Badania przeprowadzone ostatnio w USA dowiodły, że ludzie, którzy przez wiele lat piją chlorowaną wodę, są bardziej narażeni na raka pęcherza moczowego oraz jelita grubego. Najbardziej niebezpiecznym efektem chlorowania wody pitnej są związki rakotwórcze powstające w wyniku reakcji chloru z innymi związkami chemicznymi.29. WODY MINERALNE Z KRANU
Różne skarby zawiera w sobie nasz Matka Ziemia - są w niej rudy żelaza oraz innych cennych metali, różnego gatunku węgle, ropa naftowa, siarka, sól, a nawet złoto. Takim skarbem ogłoszono również znajdowane w&nbs